witajcie...
dobrnelam do domu i chociaz za duzo dzisiaj nie zrobilam to jestem wykonczona - wczorajsze nocne barabara z Joe wychodza ;-)

...
otoz bylam dzis na rozmowie w sprawie pracy jako przedszkolanka i moglabym zaczac juz 22 maja,ale niestety nie zostawie mojej pracy z dnia na dzien,wiec nowa bedzie musiala poczekac... na szczescie dyrektorka wydaje sie osoba wyrozumiala,nawet jej sie spodobala lojalonosc do mich obecnych pracodawcow... na razie bedzie to posada nauczyciela na zastepstwie,ale po wakacjach ma sie to zmienic na stala posade... bede sie glownie zjamowac 2.5 - 3 latkami - prowadzic wlasna klase i w innych klasach po godzinie dziennie uczyc francuskiego... po pierwszej euforii zaczynam sie bac jak ja sobie dam rade i czy dobrze robie zmieniajac prace... wprawdzie nigdy nie mialam klopotu z wieksza iloscia nawet malych dzieci,ale tez nigdy nie prowadzilam sama klasy- poza praktykami na uniwersytecie... nic,bede tym zamartwiac sie pozniej,na razie szybko musze konczyc moj kurs korespondencyjny przedszkolanki, pojsc do lekarza rodzinnego po zaswiadczenie,zem zdrowa i moge dziecmi sie zajmowac oraz zaopatrzyc sie w zaswiadczenie z policji,ze nie mam zadnego rekordu kryminalnego... w miedzyczasie dyrektorka bedzie dzwonic i sprawdzac moje referencje ( taki tutejszy zwyczaj,ze zawsze dzwonia w kilka poprzednich miejsc pracy i biora referencje - we wszystkich zawodach i jest taka niepisana umowa,ze daje sie tylko dobre referencje lub zadnych- jesli poprzedni pracodawca wyda mi zle referencje i nowy z ich powodu mnie nie zatrudni moge poprzedniego zaskarzyc do sadu - niestety nie wiem jak to w praktyce wyglada)... jak ona juz sprawdzi moje referencje i ja zaopatrze sie w potrzebne dokumenty,bedziemy miec kolejne spotkanie, na ktorym omowimy szczegoly mojej pracy i chyba placy,bo jakos bylo mi niezrecznie sie pytac o to dzis... w kazdym badz razie prace mam prawie zalatwiona,a jesli nie wyjdzie to bede szukac innej... juz Joe powiedzialam, ze tego co teraz robie mam juz dosc i jak nie zaczne szukac czegos innego to nigdy nie znajde...
a teraz z innej beczki; moje kochane zelazko sie kompletnie nie nadaje do uzytku - od dluzszego czasu juz mi przeciekala woda,ale w sobote cos zaczelo w srodku jakby ogniem trzaskac,wiec wylaczylam i Joe wyniosl na smietnik- oczywiscie nie obylo sie bez komentarza,ze kupilam niby super zelazko ( prawie 2 lata temu) za tyle pieniedzy,co bym mogla najtanszych kupic z 8 itp... itd... ja uwielbiam prasowac,dziala na mnie bardzo relaksujaco i odstresowujaco

... no i w weekend juz sobie ogladalam zelazka,ale z Joe nie bylo to mozliwe,bo on uwielbia wszystko co tanie i niekoniecznie dobre,wazne zeby bylo tanio i jeszcze na przecenie lub promocji... a ja stawiam na jakosc wedle "dostajesz to za co placisz",choc nie rozrzucam sie pieniedzmi i potrafie byc bardzo oszczedna a nawet skapa,ale sa rzeczy na ktorych nie umiem skapic i do nich naleza trzy bardzo wazne w moim domu i to w tej kolejnosci: zelazko, zmywarka i pralka ... bez tych trzech rzeczy byloby mi bardzo ciezko sie obyc

pralke zmienilam jak tylko sie wprowadzilismy i jego mame prawie do zawalu serca doprowadzilam,bo za moja jedna ona moglaby kupic 4 , ale mam taka o jakiej marzylam - no i teraz ja sobie splacam- ale dla mnie sie sprawdza... teraz nawalilo mi zelazko no a jak moi rodzice przyjada bedziemy remontowac kuchnie i Joe jeszcze nie jest swiadomy,ze zarowno lodowka jak i zmywarka pojda na zlom ... no ale wracajac do zelazka,wlasnie bylam w sklepie i wybralam chyba najlepsze ( niestety zarazem prawie najdrozsze - Joe mowi,ze mam nosa do drogich rzeczy,bo nawet nie widzac cen wybieram je) i kupilam,bo jest na promocji o 15% mniej,potem weszlam do innego sklepu i maja identyczne o $10 tansze od tego co kupilam ( ale jakby bylo nie na promocji) jednak daja mi gwarancje na 5 lat: raz do roku czyszczenie z kamienia w ich serwisie i w razie jakis przeciekow ( powod dla ktorego moje poprzednie znalazlo sie na smietniku- reperacja by kosztowala $50,wiec wolalam dolozyc i kupic nowe) reperacja na ich koszt... tak wiec wrocilam do domu zeby to sobie przemyslec i postanowilam,ze w sobote oddam kupione juz zelazko a jutro kupie w tym drugim sklepie i wreszcie je wyprobuje... chyba dobrze zrobie... a tak w ogole to czy znacie Rowenta ( tej firmy jest zelazko) - niemiecka produkcja,wiec powinna byc dobra - sama nie wiem... nie mam problemu z wydaniem tylu pieniedzy na zelazko jesli rzeczywiscie bedzie dobre i posluzy mi kilka lat,no nic musze sie z tym przespac... no i jeszcze jedno pytanie, u nas w niedziele bedzie dzien matki i czy myslicie,ze wypada kupic dla Joe mamy zelazko

laugh2:-ja tak hurtem... moze mi dadza rabat


) ? ona wprawdzie nie lubi prasowac i prasuje,bo musi ,ale ma moze z 30-to letnie zelazko i sama do mnie mowila ogladajac moje stare,ze powinna kupic sobie nowe,bo to jej zaczyna przypalac ( wiem cos o tym,bo jak u nich mieszkalam,to tak sobie przypalilam kilka bluzek...), wiec sobie pomyslalam,ze moze to by byl super pomysl... juz kupilam posciel, ktora oczywiscie moge oddac ( tu w 90% sklepow mozna oddac co sie kupilo w ciagu 14 - 90 dni w zaleznosci od sklepu) dla niej no i jej urodziny sa 25 maja,wiec moze taki jeden drozszy prezent by wystarczyl? niestety zadne certyficaty do spa czy salonu fryzjerskiego nie wchodza w gre,bo nie pojdzie...
alez sie naprodukowalam i tylko o sobie....

lepiej juz pojde do lozka i poczytam was jutro... poradzcie mi w sprawie zelazka i prezentu i upewnijcie prosze,ze dobrze robie ze zmiana pracy...
dobrej nocki,a raczej ranka!