Witajcie dziewczyny. Dawno mnie nie było... Nadal czuję się źle, chociaż muszę przyznać, że lepiej niż na początku. przeleżałam w łóżku parę ładnych tygodni z powodu mega mdłości. Czułam się tak źle, że jak było parę takich dni ,że nie było mojego męża ani rodziców to synek nie chodził do szkoły. Nie byłam w stanie zwlec się z łóżka, wyszykować Jego i siebie i zawieźč Go do szkoły. A potem jeszcze odebrać. Teraz jest lepiej, o niebo lepiej bo rano normalnie funkcjonuje, zaczęłam wychodzić z domu, do sklepu, wsiadam nawet do tramwaju czy autobusu, co wcześniej było niewykonalne. Źle jest wieczorami. Mdłości wtedy wracają, do tego stopnia, że zdarza mi się puścić pawia.
Poza tym mam dolegliwości jak w trzecim trymestrze: źle śpię, mam kołatanie serca, duszności, męczę się przy byle czynności. No nie tak sobie wyobrażałam tą ciążę. O wielkości brzucha nawet nie wspomnę.
A poza tymi wszystkimi negatywami: jestem już po usg genetycznym. Maluchy rozwijają się prawidłowo, przezierności ok, kości nosowe na miejscu, więc kamień z serca.
Życzę Wam miłego poniedziałku dziewczyny.