Wreszcie do Was wróciłam..

W piątek po pracy pojechaliśmy z mężem na izbę przyjęć bo znowu zaczął mnie strasznie boleć brzuch, jak poprzedniej nocy..

no i po badaniu i usg lekarz stwierdził, że zostały jeszcze resztki po poronieniu w szyjce..

no i radzi mi zostać w szpitalu..
od razu powiedziałam co i jak, że zabiegu nie chcę bo mam pcos i po zabiegu mogą się zrobić zrosty w macicy, i że potem bardzo ciężko będzie mi zajść w ciążę..

a on powiedział ok, jak pani zostanie to zrobię wszystko, żeby obyło się bez zabiegu..

że teraz jest tyle farmaceutyków, ze spróbujemy lekami..po dłuższym czasie zgodzilam się zostać..choć bardzo nie chciałam..
z piątku na sobotę dostałam 2 tabletki cytotec.. w sobotę rano obchód..był niestety inny lekarz plus do tego jakiś tam "wielki pan Docent" no i ten właśnie docent tak mnie wkur%%ił, że normalnie się rozpłakałam..czytał co mi jest z mojej karty- w ogóle nie wiem czy sobie jaja robił i nie umiał przeczytać że zostały resztki po poronieniu samoistnym tylko się jąkał..żałosne to było, potem mówi a skąd wiadomo że to poronienie było..

! i mówi do tego 2 lekarza to przejedziesz tam głowicą i na zabieg! ja na to że zabiegu nie chcę..ten 2 lejarz to potwierdził bo też był przy tym jak mnie przyjmowano, a ten docent mówi tak to niech se pani leży ze 40 stopniowa gorączką! i proszę dać jej do podpisu oświadczenie, że nie chce się leczyć i wyszedł...! ja dalej wyłam bo mnie strasznie zdenerwował, potem przyszedł ten nr.2 wziął mnie na usg i mówi, że już zostało mniej tych resztek niż wczoraj, i że pójdzie do docenta poprosi, żeby mógł mi dać 4 tabletki cytotec bo powie mu że nie kwalifikuje się do zbiegu bo już malutko tego jest..i powiedział żebym się nie przejmowała docentem bo to człowiek starej daty i w tamtych czasach tylko zabiegi robiono...
przyszedł powiedział ,że się zgodził i dał mi 4 sztuki..
kazał leżeć 2 godz żeby się rozpuściły dobrze a potem chodzić...krwawienia praktycznie nie było...
w niedziele rano po 10 obchód znowu inne lekarki, pytam czy będę mogła dzisiaj wyjść-bo tamten tak wspomniał, a ona , że zobaczymy co na usg, po godz poszłam na usg i w macicy czyściutko i wszędzie też ok..więc ja szczęśliwa dziękuję i wychodzę z gabinetu do pokoju się pakować..

potem czekałam ponad godzinę na wypis...a okazało się że w niedziele nie dają, i mam przyjść dzisiaj..
także wszystko dobrze się skończyło...nigdy więcej szpitali...
chyba, że dopiero pojadę tam jak będę miała rodzić...
