Zgadza się,
Agaciulko, tylko trzeba uważać, bo na tych słoiczkach jest duża cyferka i małymi literkami "od" albo "po". Bratowa mnie kiedyś poprosiła o kupienie jedzonka dla córci- Madzia miała akurat skończone 5 miesięcy, więc beztrosko zgarnęłam z półki kilka słoiczków z piąteczką... po czym w domu się okazało, że większość tego, co kupiłam było przeznaczone dla dzieci
po piątym miesiącu, a nie
od piątego- czyli postały sobie jeszcze miesiąc, a ja leciałam do sklepu jeszcze raz

A co do jabłuszka- moja Martusia ma problemy z pracą brzuszka, i jak byłam z nią w poniedziałek u pediatry, to pani doktor oprócz tego, że przepisała debridat i lacidofil, powiedziała, żebym zaczęła jej dawać troszkę soku z jabłuszka- malutką łyżeczkę. A więc ucieram jabłuszko na plastikowej tarce, Martusia dostaje łyżeczkę soku (krzywi się śmiesznie, ale otwiera buzię po jeszcze), a ja pochłaniam reszę, mniam. A jakie bąki po soczku idą!