reklama

co z sexowaniem się??

Skoro maleństwo odczuwa to co mamusia ... to myślę sobie, że powinnam teraz duuuużo sexu uprawiać z mężem ..... hiihiiihiii :laugh:

xandii ...... cóż pieniądz wyższa konieczność, ale jak się dopadniecie po tak długim poście to pewnie znikniesz nam na tydzień z bb :D :D :D
 
reklama
Przez pierwszy trymestr nie miałam w ogóle ochoty na baraszkowanie, ale jak zaczął się drugi trymestr to ochota wróciła. Niestety nie jest tak jak przed ciążą. Doznania są zupełnie inne (zdecydowanie mniejsze), no i oczywiście z brzusiem niewygodnie ;)
 
Moj mezus przyjechal na dwa tygodnie do zonki, liczyl ze ta steskniona i wogole sie na niego zuci a ja na nic nie mam ochoty zabardzo, czasem ale generalnie nic.
Elżbietka
Znam to, czasem pomaga zmiana pozycji...
 
W tych klockach to ja jestem stroną inicjującą, a nawet dominującą. Mam wrażenienie, że mój mężuś podchodzi do mnie jak do jajka i boi się uszkodzić skorupkę no i chyba samego pisklaka ;) Mówię mu, że nic maleństwu się nie stanie i mi też nie. Czy wasi panowie też tak mają, jak sobie z tym poradzić ???
 
No pewnie MariaOla ja to juz zapomnialam kiedy mysmy sie kochali ::) no cos mi sie wydaje ze tak do konca bedzie :P ciekawe jak dlugo moj kochany wytrzyma ;)
 
MariaOla na początku mój Maciek też strasznie się bał, że coś stanie się z maleństwem. Nawet mi to odpowiadało, bo totalnie nie miałam ochoty na seksowanie się. Jednak pokazałam mu w jakiejś gazecie artykuł na temat kochania się podczas ciąży. Po przeczytaniu opinii lekarza, że nic się nie stanie ani dziecku ani matce, to go uspokoiło i już się tak nie obawia ;) Teraz musimy niestety ograniczać się tylko do kilku pozycji, bo inaczej nam nie wychodzi: albo jest mi niewygodnie, albo jest za sucho :( Czekam tylko jak wszystko wróci do normy i będziemy mogli sobie znów poszaleć ;D :D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry