Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
Powiem Wam że ja także chyba powoli rozpoczynam "sypanie". Dziś w nocy już się miałam budzić Staruszka, bo ok. 3.30 obudził mnie taki skurcz że mnie skręciło. Był strasznie długi - trwał chyba z 5 minut - i bolesny. A po nim miałam jeszcze 3 - krótsze i mniej bolesne, ale w bardzo małych - jakiś 5 minutowych odstępach czasu. Pomyślałam sobie, że jak naliczę 5 skurczy, to wstaję się dopakować i budzę Męża. Ale po tych 4 wszystko przeszło i usnęłam. Nie wiem czy to wpływ tej duchoty czy co? A może już po prostu na mnie czas.:-) Powiem Wam szczerze, że ten pierwszy skurcz był tak nieprzyjemny, że od razu mi się poród Weroniki przypomniał i pierwsze co pomyślałam to było: "no to ładnie, zaczęło się i teraz tak parę godzin - na cholere mi to było???". Ale w głębi duszy już się zaczynałam cieszyć i ... znowu figa.;-)


Tak że na razie nic z tego...

