Doula generalnie ma być "od pasa w górę" powiedzmy

Tak wyczytałam.
Powiem wam że z jednej strony to dla mnie taka wydumana funkcja i nie bardzo widzę to w poskich szpitalach, moze w św Zofii, ale np. na Starynkiewicza to raczejnie bardzo.
Podoba mi się to od tej strony, ze w teraz kiedy dużo ludzi jest w nowych miastach samemu, bez pomocy babć itd, to może fajnie byłoby mieć taką osobę, która pomoze troche przed porodem, optymistycznie nastawi do porodu zamiast masakrycznych wizji z internetu a potem pomoze w połogu jak się ma doła i nie wiadomo w co ręce w łożyć, nie umie się karmić piersią itd.
To mi się wydaje taką najbardziej realną pomocą, bo z porodem to różnie moze być. Bardzo bym chciala uczestniczyć kiedyś w porodzie i zobaczyć jak to z zewnątrz wygląda, ale przeraża mnie właśnie wizja tego, ze lekarz i położna beda negatywnie nastawieni i będą uważać za fanaberię.
Poza tym jeśli chodzi o sam poród to nie wiem do końca czy byłabym pomocna, bo ja miałam na poród nastawienie bardzo zadaniowe: zacząć rodzić, skupić się, nie krzyczeć, pomóc dziecki i urodzić. I takich konkretów a nie piszczenia się oczekiwałam od lekarzy i położnej oraz od meża. Mieli być obok, mówić co robić i tyle. A z tego co czytam to wiele kobiet potrzebuje podczas porodu takiej bardziej czułej opieki, puszczania horałów gregoriańskich i instrułowania jak mają krzyczeć, no a do tego to ja zupelnie się nie nadaję
Z co do samego kursu to zaarz wam wkleję co tam wchodzi w skład:
Wspierające towarzyszenie kobiecie rodzącej - podstawowe umiejętności w pracy douli - Szkolenia - Strona internetowa Fundacji Rodzić po Ludzku