Nie, no wiecie, jak Wy się rozpiszecie, to człowiek godzinami nadrabia.
Najpierw wszystkiego Najwspanialszego dla naszych
Półroczniaczków oraz dla
Iszatr i Męża. Coby Wam się!!!!
Olla, mam nadzieję że przeżyłyście podróż bez wrzasków i już się cieszysz pobytem w Polsce.
Szacun dla Gingeros (ja nie byłam taka dzielna

:-().
Z anegdotek się obśmiałam jak chuda norka - zwłaszcza ze Stasia.



Podobną historię (też z kotem - a właściwie kocicą) słyszałam od znajomych. Kiedyś kolegę pytali (przez telefon) znajomi o żonę, a on nie wiedzieć czemu zrozumiał że pytają o kotkę. No i opowiadał, że strasznie się marcuje, drze mordę że wytrzymać się nie da w domu, łazi po balkonie i tak się wychyla, że kiedyś spadla i ryja sobie obtłukła, a potem siedziała godzinę pod samochodem ze strachu. A znajomi na to: rany boskie, Agata????
Gingeros, przestań z tymi piernikami, albo podeślij trochę bo już ślinotoku dostaję przed kompem! Ja się za pieczenie nie biorę, bo jakoś mnie to nie bawi, ale zjeść bym zjadła.

A co do "naszej klasy" to ja też siedzę. Moja klasa z liceum już organizuje imprę, z tym że dopiero 15 marca - jak się więcej osób odnajdzie.
Już nie wiem co mam odpisywać - generalnie pod wszystkim podpisuję się wszystkimi kończynami.