ja teraz strasznie żałuje ze jakos wczesniej nie odlozylam pieniążkow na chuste... byloby o wiele wygodniej niz z wozkiem sie tarabanić... nie wszedzie z nim da sie wejsc, nawet jak na spacerze chce tylko wode kupic to musze do supermarketu zasuwac bo do tych osiedlowych to albo wszystko tak zastawione ze nie wejde za nic, albo schody są... a jak mała wyjme z wozka to w sekunde sie budzi.
ale wlasnie, chuste to juz wiem jaką i pewnie kupie jak tyllko becikowe bedzie.
ale tyle bylo o tych nosidelkach i ja juz nie wiem, jest jakies dobre, ale tansze niz za 400zl? bo to to jednak za drogo jak na moją kieszen. a szczerze mowiac wolalabym nosidelko od chusty