reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

reklama
po pierwsze moje dziecko ma niemal zerowy kontakt z otoczeniem, nie raguje i nie wykonuje nawet prostych poleceń, a ja w dobrej wierze robiłam tyle błędów, bo chciałam,żeby moje dziecko czuło się rozumiane:
zapewniam jej za dużo bodźców, powinnam jej chować większość zabawek, nie pozostawiać możliwości wyboru, starać się ją zająć tym na co ja mam ochotę a nie przyłączać się( nawet na jej wyraźne życzenie) do jej zabaw
nie ragować kiedy jagoda chce mi coś pokazać, np pociągnąć, poprowadzić mnie gdzieś za rękę, tylko wymusić na niej,żeby powiedziała mi o co chodzi

postarać się skupic jej wzrok na swojej twarzy( tylko jak ja mam to zrobic z maksymalnie nadpobudliwym dzieckiem??!!) jeśli ćwiczenia nie pomogą ,nawet nie tyle w nauce mówienia, co reagowania na polecenia to mam się z nią zgłościć do poradni autystycznej, bo ona niby nie chciała wyrokowac, ale ma podejrzenia,że jagoda jest dzieckiem autystycznym:-(
 
Maga, nie ma co wierzyć jednej osobie.

Musisz spokojnie podejść do tematu, skonsultować się z innymi specjalistami, a przede wszystkim nie panikować.

Wszystko będzie dobrze!
 
Maga - ale te błędy popełnia każda z nas, więc to nie Twoja wina - na pewno !

a co autyzmu,. to chyba już dwie mamy u nas to przerobiły, może warto byś sobie z nimi pogadała, masz teraz stres.
 
tylko,że już kiedyż neurolog zwracał mi uwage na "pewne odchylenia" od nawet tej najniższej granicy normy...
to nie jest tak,że ja się tego autyzmu boję, bo po części codziennie od pewnego czasu stawiam temu czoło, ja poprostu chcę tylko, aby wkońcu moim dzieckiem zajął się ktoś kompetentny, ktoś kto mnie ukierunkuje...a nie aby tak jak teraz odsyłali mnie od jednego do drugiego specjalisty z których każdy( tak jak w przypadku jagódkowego chodzenia na palcach)stawia inną diagnozę....
 
Maga - to znajdźdobrwgo neurologa, który weźmie Jagodęna oddział i zorbi komplet badań. nie tylko neurologicznych. ale diagnozy co do autyzmu żaden rozsądny lekarz teraz Ci nie postawi.
 
U mnie nadal źle! Przeciwbólowe nie pomagają, a boli tak bardzo nie samo gardło, ale uszy. Masakra po prostu.

Dziś wymiana ekipy opiekuńczej - teściowie wyjeżdżają, a przyjeżdża mój tata. Sama nie mogę być, bo nie mogę podnieść więcej niż kilogram, nie mogę wychodzić na dwór i robić żadnych prac fizycznych. Czuję się jak inwalida :baffled:

W poniedziałek mam kontrolę - ciekawe co powiedzą, bo że jest taki ból uszny, to mnie uprzedzali, ale aż takiego natężenia to się nie spodziewałam.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry