Witajcie kochane kobietki.
Pożalę się i ja Wam. Może rzucicie jaśniejsze światełko na moją sytuację, może to ja jestem jakaś nienormalna i niepotrzebnie się denerwuję… poradźcie mi coś...
Musze zacząć od początku, postaram się skracać.

W lutym moja mama dała nam 1000zł-na pralkę. Dołożyliśmy sobie drugie tyle i kupiliśmy full wypas.
W sierpniu powiedziałam mamie, że jestem w ciąży. No i zaczęły się docinki z jej strony – ona dała nam kasę na pralkę, to tak jakby sobie wnuka/wnuczkę kupiła. Chrzaniła non stop, że dzięki jej kasie ja jestem w ciąży. Jest to wierutną bzdurą, sama się uparła by mi dać forsę, było jej głupio, że non stop sponsoruje moja siostrę, a ja sama sobie radzę.
Co do mnie dzwoniła - wypominała te 1000zł, idiotycznie „żartowała” że kupiła wnuka, doszło do tego, że tak samo zaczęły chrzanić siostra, babcia i ojciec – ojciec zresztą w końcu się wściekł na matkę, bo zaczęła po ludziach chodzić i to opowiadać – dzięki niej po 8 latach małżeństwa jestem w ciąży, ona mnie przekupiła, kupiła sobie wnuka itp.
Ostrzegałam ją cały miesiąc, że mnie ta jej gadka nie bawi. W końcu nie wytrzymałam i wywrzeszczałam przez telefon, że oddam jej te 1000zł z nawiązką jak tylko wezmę pożyczkę z pracy, że nie życzę sobie takich docinków, że moja ciąża jest decyzją moją i Krzyśka, a nie jej, że jej osoba liczyła się najmniej, albo i wcale w tym planie, niech sobie nie przypisuje mojej ciąży, bo to nie ona mnie zapłodniła.
No i mama się obraziła, minęły 2 miesiące jak nie dzwoni, nawet olała moje imieniny i rocznicę ślubu. 2 dni temu zadzwoniła siostra, że powinnam zadzwonić i PRZEPROSIĆ mamę, że to moja wina, bo to ja nie znam się na żartach. Mama CZEKA na przeprosiny!!!!! Zrobiła z siebie biedną, nieszczęsliwą męczennicę.
Wk… się na maxa, powiem szczerze, że poczułam się jak szmata, totalne zero, wszyscy maja prawo mnie denerwować w ciąży, bawić się moją ciążą, a ja nie mam prawa obrazić się!!!
Co Wy na to? Tak się zawzięłam, że pierwsza nie zadzwonię, zresztą mój mąż urwałaby mi łeb, bo pamięta, jak płakałam całą noc i denerwowałam się jak mi tak powiedziały. Cos się mojej mammie robi, chyba klimakterium na nią tak wpływa.
Najlepsze jest to, że moja matka twierdzi, że sobie nie poradzę z dzieckiem, bo jestem bardzo nerwowa i ona musi przyjechać w marcu i zająć się małym/ą – nie zapytała mnie czy chcemy tego.
Krzysiek zapowiedział – jak moja matka zwali się do nas w marcu, żeby mi wielce pomóc i pokazać jaka jest kochana babcia – wyprowadza się z domu.