reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

reklama
no i jestem ciekawa czy wybierze sie ze mna dzis do dzieciowego na male zakupki,bo obiecal a jak nie to bedzie WIELKA KLOTNIA i OBRAZA bo ile mozna grzebac przy samochodzie
 
Czesc dziewczyny kochane, dobrze ze jestescie.
Nic sie nie rozwiazalo, maz jak obrazony krolewicz chodzi bo przestalam sie zajmowac jego psem. Dla niego to podlosc i zdrada- Niezle co?
Probuje sie na wszystkie sposoby uspokoic bo na razie to tylko plakac mi sie chce.
Jedyne co mnie troche pociesza, to ze ci ludzie, ktorzy maja mojego pieska dobrzy sa i codziennie do mnie smsy pisza. Przynajmniej wiem, ze krzywda mu sie nie dzieje.
Ale ja tak tesknie!!
No i sie tak zastanawiam, czy ten moj rzeczywiscie mnie kocha? Bo chyba cos nie bardzo skoro widzi ze cierpie i ma to kompletnie w nosie. Uwazam, ze chociaz pocieszac i przepraszac mnie powinien, nie uwazacie?
Na rodzine ani jedna ani druga liczyc nie moge.
Benita kochana- dzieki za zaproszenie. Nie chcialabym zwalac sie tobie i twojemu mezowi na glowe na dluzej, ale jezeli nic sie u mnie do weekendu nie poprawi to moze tak na jeden dzien bym wpadla? (tak od rana do wieczora) Jesli akurat bedziesz miec czas. Mieszkam miedzy Piasecznem a Warszawa.

Azik- jakbym byla w dobrej formie, to wlasnie tak bym zrobila. Tylko ze ja teraz nie mam zbyt duzo sily i czesto musze lezec.

Agao- pewnie ze po urodzeniu dziecka bede miec mniej czasu na psy, ale przeciez i tak te 2 psy zostaly i tak samo trzeba sie bedzie nimi zajac. Naprawde nie ma roznicy w ilosci czasu poswiecanej 2 czy 3 psom. W koncu wszystkie razem chodza na spacery, a w domu tylko jedzenie dostaja. Do tego mamy maly ogrodek, z ktorego psy chetnie korzystaja. I tak nie bede w stanie wyjsc jednoczesnie z wozkiem i psami, bo amstafff jest glupi, jeszcze by mnie pociagnal i wywrocil, albo w jakas bojke wdal. Na niego trzeba stale krzyczec- nie chcialabym zeby na spacerze dziecko tylko krzykow wysluchiwalo.
Bo to byl jeden z argumentow- jak ja wyjde z 3 psamii i dzieckiem. No coz- tak samo jak z 2- po prostu trzeba bedzie wychodzic oddzielnie z dzieckiem i oddzielnie z psami, przynajmniej dopoki maluch nie podrosnie.
Drugi argument podany przez mojego meza (ale watpie czy przez niego wymyslony)- jak my gdzies pojedziemy z 3 psami. Ano po pierwsze mamy samochod renault kombi- z bardzo duzym bagaznikiem. Ostatnio jechalismy wlasnie z 3 psami. Mimo, ze amstaff jak zwykle panikowal i wiercil sie to i tak bez problemu 3 psy sie zmiescily. Zostalo miejsce na bagaze i fotelik. Najsmieszniejsze jest to, ze my wlasciwie nigdzie oprocz rodziny nie jezdzimy- na zadne wakacje czy wycieczki, bo moj maz nie lubi. W wakacje siedzimy w domu. Na dodatek on ma teraz taka prace, ze nie ma w ogole urlopu, bo pracuje na umowe o dzielo. A obie rodziny maja domy z ogrodkiem i wpasc do nich z psami nie stanowi wiekszego problemu- zwlaszcza ze w cieplejsze dni psy i tak siedza na podworku.
A ten moj psiak teraz skonczyl 6 miesiecy- jak sie dzidzius urodzi to bedzie mial prawie rok, juz nie bedzie glupiutkim szczeniaczkiem tylko odchowanym psem. Zreszta juz teraz nie bylo z nim klopotow, caly najgorszy okres juz za nim. No i on ma wyjatkowy charakter- strasznie byl do mnie przywiazany, nawet do lazienki za mna szedl a w kuchni od razu kladl sie przy moich nogach. I bardzo lubi dzieci- ci ludzie ktorzy go wzieli maja 5-letniego syna, naprawde polubili sie od pierwszej chwili. I piesek po kilku minutach bawil sie z tym malym w ganianego- najpierw jeden gonil drugiego, potem na odwrot. Mimo ze taki mlody jest bardzo delikatny do dzieci a do tego niezmordowany- moze sie bawic caly czas (jak nikt sie z nim bawic nie chce to idzie spac). To jest rasa, ktora nie jest agresywna, one najwyzej szczekaja, nie gryza.
Natomiast ten amstaff bardzo sie dzieci boi i to on moze byc prawdziwym problemem i zagrozeniem dla naszego dziecka.
No ale dla mojego meza to ze wzielismy go znaczy ze ma zostac z nami na zawsze (ja sie z tym zgadzam, ale nie dlatego ze psa wzielismy tylko dlatego ze sie do nas przywiazal), natomiast szczeniak byl przeznaczony do oddania (kiedy sie urodzil) wiec moze isc- nawet jak bedzie mial rok. No ale przeciez szczeniak tez juz sie do nas przywiazal. A ja do niego.

Zawiodlam sie na moim mezu. Nie spodziewalam sie tego.

Tak mi przykro, bo wiecie mialam juz wczesniej kilka psow i zaden nie byl tym wymarzonym. Tzn. wszystkie bardzo lubilam, ale dopiero ten szczeniak okazal sie byc tym jedynym psem dla mnie. No i juz go nie mam. Nie wiem czy jeszcze na takiego trafie, bo to wcale nie jest takie proste, wiem z doswiadczenia.
:( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :(
 
wiesz Aniu tak sobie czytałam dzisiejsze i wczorajsze twoje wypoweidzi - ja chyba bym zniknęła na jeden cały dzień z domu, coby sobie dać czas na spokojne przemyśłenie wszystkiego.
z drugiej strony skoro Ty musiałaś oddać swojego psiaczka, to czemu masz się zajmować amstaffem - jakby na to nie patrzeć ma swojego pana. a poza tym ja się boję amstaffów.
i po którą cholerę w ogóle teściowa zostala dopuszczona do głosu? >:(

trzymaj się i nie denerwuj - uważaj na dzidzię. buziaki
 
No wlasnie. Dlatego postanowilam, ze skoro on zmusil mnie do oddania mojego psa, to ma sie sam zajmowac swoim. Nie czuje sie z tego powodu podla, w koncu nic temu psu zlego nie robie- po prostu nie biore go na spacery. Podle dla mnie to to co zrobil moj maz.
Chyba sie faktycznie wyrwe moze w piatek. Moze jak tak znikne na dzien to i mezowi dam do myslenia?
Poza tym wybieram sie do ksiegarni kupic kilka nowych ksiazek, mysle ze to pozwoli mi sie oderwac na troche od rzeczywistosci i zlapac troche oddechu.
Natomiast jesli chodzi o tesciowa to niestety nienawidze jej. I akurat to mowie juz zupelnie na spokojnie. Zwykle nie lubie nikomu sprawiac przykrosci i mam miekkie serce, szybko ludziom wybaczam, ale cos we mnie peklo i jej nie potrafie przebaczyc. Wiem ze to co powiem bedzie brzydkie, ale stala sie dla mnie osoba, ktorej placz sprawilby mi przyjemnosc. Okropnie to brzmi, az sie przerazilam, ale tak naprawde jest. Pierwszy raz cos takiego czuje.
Dobra, ide sie troche przejsc po swiezym powietrzu i postaram sie zrelaskowac choc odrobine.
Tylko musze zmienic trase spacerow, bo w tych starych miejscach ciagle sobie mojego psiaczka przypominam jak biegal :(
Na razie
Pa
 
Dziwne te chlopy jakies sa......................szkoda komentowac,ale z tym psem to na pewno bym na dwor nawet nie wyszla za to co zrobil..............
Moj drugi dzien przy aucie i nie ma dla mnie czasu,a jak mu cos powiem to slysze "nie marudz",jak dzis ze mna do sklepu nie pojdzie to sie wkurw.................a u mnie to bedzie MEGA WKURW..........
A i mu powiedzialam jeszcze ze nie wiem po co tak tesknilam i ze sie rozczarowalam jego przyjazdem
 
oj Sylwia...moze jemu tez jest ciezko przystosowac sie do nowej sytuacji ;)

Aniam...trzymam za ciebie kciuki :)...wierze ze strasznie tesknisz za swoim pieskiem...a co do meza ....na twoim miejscu "wyrzygałabym" mu albo bardzo powaznie pogadała i zostawiła go na dzien lub dwa zeby sobie w głowce poukładał co mu powiedziałas....

przede wszystkim powinnien sie liczyc z Twoim zdaniem a potem z zdaniem swojej mamusi...małzenstwo to kobieta i facet...a nie trójkącik....przede wszystkim dałabym mu bardzo do zrozumienia ze sie na nim zawiodłas i ze postapił paskudnie...

 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry