kiepskie to moje samopoczucie, oj kiepskie - łzy lecą po policzkach, mysli przygniatają... Troszku spuchłam (czytaj: więcej niż zwykle), więc te łzy to pewnie tak na odwodnienie - ku zdrowotności...
Na wystawę nie dotarłam, bo zadyszka i zmęczenie ściągnęło mnie do domu, tylko książkę kupiłam, ale przez łzy (te, co to niby ku zdrowotności) ciężko czytać... Idę piec schab... Zaraz ludzie z pączkami przyjdą - a ja pączki z chęcią, ale ludzi już z mniejszą przyjmę...Ale to "sami swoi" całe szczęście, więc może będę się mogła przy nich poodwadniać...
Rozdwajajcie się dziewczyny i piszcie jak było - ku pokrzepieniu serc. I zdjęcia wklejajcie, bo maluchy fajne są...