reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Podziwiam dziewczyny- ja mysle tylko o snie. Libido spadlo mi ponizej zera.

Poza tym niestety mam problem z mezem - chyba jednak rozczarowalo go posiadanie dziecka i na razie nie jest ciekawie. :(
 
reklama
Aniam ja też marzę głównie o tym żeby sie wyspać ::)
nie mam najmniejszej ochoty na seksik choć bardzo bym chciała...Natomiast mój Misiek czeka cierpliwie i doczekać sie nie może i próbuje delikatnie a ja mam opory i strach przed bólem nie chce tak !!!!!!
 
kasiula matula pisze:
ja słyszalam do kuzynki ze przez cały okres połogu nie wolno
ja czekałam 6tygodni

dopóki sie nie zagoisz nie wolno, a potem... czasami po 3 tygodniach jest już OK, czzsami po dwóch miesiącach... nie koniecznie po 6 tygodniach.
 
aha nie wiedzialam i czekałam w sumie zeby szwy powychodziły jak juz nie mialam zadnego n zewnątrz i minelo 6 tygodni byłam spokojna
 
my zaczęliśmy po 4 tygodniach wczoraj był 3 raz i już było git prawie jak .... tyle że mniej ostro misio nacierał ::) a no i to on jest do tej pory aktywną stroną bo ja nie mam siły na wygibasy więc o mnie dba jak może ::)

a no i pozycja na razie misjonarska bo chyba dla mnie najbezpieczniejsza ::) ;D
 
Ja z innej beczki... jestem u kresu cierpliwości... :(
I wczoraj i dziś to samo - najedzony, przewinięty i płacze... Podejrzewałam jakieś wzdęcia, ale kiedy dam mu smoczek to się uspokaja... więc pomyślałam - nie najada się, ale kiedy go przystawiam - possa kilka razy i zamyka oczy... a kiedy go delikatnie odkładam do łóżeczka budzi się po chwili i daje czadu... I to nie jest tak, że się powoli rozpłakuje, tylko od razu jest darcie się wniebogłosy - taki atak histerii jakby go zarzynali... :( A ja już nie mogę... Ryczę cały czas... Pomyślałam sobie też, że może potrzebuje bliskości - więc po nakarminiu położyłam go obok siebie i tak zasnął, kiedy po jakiejś godzinie odłożyłam go do łóżeczka, bo chciałam obiad przygotować - za moment z powrotem mega ryk... :( Już nie mam siły, a na dodatek ciągle nie jestem w pełni sprawna, bo nie mogę jeszcze normalnie siadać, a na kółeczku tak sporadycznie, krocze mnie pobolewa - mam dość! A jak sobie tak pomyślę - to za chwilę mam wyrzuty sumienia, że się denerwuję, jak to przecież nie wina Filipa... :( :( :(
 
catherinka pisze:
Ja z innej beczki... jestem u kresu cierpliwości... :(
I wczoraj i dziś to samo - najedzony, przewinięty i płacze... Podejrzewałam jakieś wzdęcia, ale kiedy dam mu smoczek to się uspokaja... więc pomyślałam - nie najada się, ale kiedy go przystawiam - possa kilka razy i zamyka oczy... a kiedy go delikatnie odkładam do łóżeczka budzi się po chwili i daje czadu... I to nie jest tak, że się powoli rozpłakuje, tylko od razu jest darcie się wniebogłosy - taki atak histerii jakby go zarzynali... :( A ja już nie mogę... Ryczę cały czas... Pomyślałam sobie też, że może potrzebuje bliskości - więc po nakarminiu położyłam go obok siebie i tak zasnął, kiedy po jakiejś godzinie odłożyłam go do łóżeczka, bo chciałam obiad przygotować - za moment z powrotem mega ryk... :( Już nie mam siły, a na dodatek ciągle nie jestem w pełni sprawna, bo nie mogę jeszcze normalnie siadać, a na kółeczku tak sporadycznie, krocze mnie pobolewa - mam dość! A jak sobie tak pomyślę - to za chwilę mam wyrzuty sumienia, że się denerwuję, jak to przecież nie wina Filipa... :( :( :(
mój też nienawidzi łóżeczka a u nas jak po środku nasennym , teżsię rozbudza po odłóżeniu i też mam dość nieraz i sobie myśłę że Olek to małą wydra złośliwa i też zaraz potem msm wyrzuty sumienia że jestem wstrętną mamą że tak myśłę, czasami nie mam siły i mówię sobie a rycz sobie rycz jęść dostałeś dupa przewinięta czyste śpiochy zadbany wykąpany cieplo a Ty wyjesz i wyjesz no i zaraz mam pretensje do siebie co wygaduję i czemu pozwalam mu płakać
 
reklama
catherinka pisze:
Ja z innej beczki... jestem u kresu cierpliwości...  :(
I wczoraj i dziś to samo - najedzony, przewinięty i płacze... Podejrzewałam jakieś wzdęcia, ale kiedy dam mu smoczek to się uspokaja... więc pomyślałam - nie najada się, ale kiedy go przystawiam - possa kilka razy i zamyka oczy... a kiedy go delikatnie odkładam do łóżeczka budzi się po chwili i daje czadu... I to nie jest tak, że się powoli rozpłakuje, tylko od razu jest darcie się wniebogłosy - taki atak histerii jakby go zarzynali...  :( A ja już nie mogę... Ryczę cały czas... Pomyślałam sobie też, że może potrzebuje bliskości - więc po nakarminiu położyłam go obok siebie i tak zasnął, kiedy po jakiejś godzinie odłożyłam go do łóżeczka, bo chciałam obiad przygotować - za moment z powrotem mega ryk... :( Już nie mam siły, a na dodatek ciągle nie jestem w pełni sprawna, bo nie mogę jeszcze normalnie siadać, a na kółeczku tak sporadycznie, krocze mnie pobolewa - mam dość! A jak sobie tak pomyślę - to za chwilę mam wyrzuty sumienia, że się denerwuję, jak to przecież nie wina Filipa... :( :( :(

U nas to samo. Lozeczko wlasciwie nam niepotrzebne bo maly spi w nim 3-4 h w nocy a potem jest ryk albo   idzie do naszego lozka. Caterinka ja obiadu jeszcze ani razu odkad urodzilam nie ugotowalam. Jemy wszytsko z mikrofali i to dobrze jest jak uda sie cos odgrzac. Do tego moj  maz jest non stop na dyzurach albo je odsypia i czuje sie jak samotna matka ::) Moj maluch non stop marudzi albo ryczy. Dzis od 10 rano do 3 non stop trzeba go bylo nosic. Spi jedynie na spacerze, wiec laze z nim godzinami.O 6tej znow wlaczyl syrene. Nie pomaga nic trzeba go nosic. Probowalam wkladac go do lezaczka i nastawic wibracje, potem wkladalam go do hustawki (od kilku dni jej nienawidzi a wczesniej slicznie w niej usypial), wszytsko konczy sie placzem. Teraz jest 22:12 a Patryk wciaz marudzi i placze. Bog raczy wiedziec kiedy w koncu usnie. Czasem nie mam juz sily. czy to juz tak zawsze bedzie??????????????
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry