reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

A ja przezylam wczorajsze wieczorne wyjscie. Denerwowalam sie strasznie bo to byl pierwszy raz kiedy Patryk zostal z kims obcym. Kolezanka sie nim super zajela, nakarmila, pobawila a 20tej Patryk poszedl spac.
Najbardziej sie martwilam ze synek bedzie marudny i umeczy kolezanke, ktora przyjechala do nas zaraz po pracy.Na szczscie byl grzeczniutki.
 
reklama
Oj chyba wszystkie TO mamy :laugh:

Ja nieraz marze o tym, żeby mieć dzień tyko dla siebie: pospać, poleżeć, poczytać
A jak sie już tak zdarzy że mam chwile to głupieje i nie wiem co mam robić ze sobą

a jak dzieci nie widzę ponad godzinę( co zbyt często się nie zdarza) to już myślę czy wszystko OK..
 
maga_86 pisze:
catherinka pisze:
Maga, Ty nie dasz rady ???? :) Wszystko pójdzie na pewno lekko!
muszę dać radę nie mam innego wyjścia, chociaż przed nieobeności związane z urodzeniem jaguni mam mnóstwo zaległości, a i wykładowcy nie bardzo przymykają oko...

dasz radę - ja od listopada do marca nie była na uczelni - i dałam. cieżko było ale się zrobiło :)
 
Ewunia, musisz teraz częsciej Agatkę na brzuszku kłaść, żeby w razie czego wyprostowala nastrój mamusi :)

Maga, trzymamy z Filipem kciuki! :)

Kati, no to super, że wszystko poszlo gładko! Mam nadzieję, że się wytańczyłaś za wszystkie czasy :)


U mnie przeważnie Marcin zostaje z małym, jak ja mam coś do zalatwienia, albo podrzucamy małego mojej mamie, ale wiem, że jak wróce to Filip zawsze jest i generalnie jest ok. Co prawda jeśli mi się nieobecność przedłuża to zawsze wykonam kontrolny telefon :) A ostatnio byliśmy u rodziców Marcina i my pojechaliśmy na małą wycieczkę rowerową a teściowa poszla z małym na spacer. Kiedy wróciliśmy okazalo się, że Filipa nie ma, bo w międzyczasie tesciowa wróciła, nakarmiła małego moim wcześniej odciągniętym mlekiem i poszla dalej :) i właśnie wtedy dziwnie się poczułam. Wiedziałam, że mały jest w dobrych rękach, ale jakoś tak dziwnie bylo, kiedy jak wróciliśmy jego nie było w domu...
 
... mąż był na rozmowie u swoich rodziców ....
bez zmian, nienawidzą mnie i nie chcą mnie widzieć na oczy, a z drugiej strony to przecież "mają prawnika w rodzinie" (mnie !!!!!!!!!!????????!!!!!!! w rodzinie?????) więc powinnam zajmować się ich sprawami!!!!!!!
szukali mi nawet pracy!!!!!!!! - po co????? mam pracę i w akurat w propozycjach pracy mogłam ostatnio wybierać
teraz chcą nas zniszczyć finansowo - szczegóły już Wam podaruję
bierzemy kredyt i budujemy się, nie mogę się doczekać aż wyprowadzimy się w końcu z tego ich mieszkania (które w znacznym zakresie wyremontowaliśmy własnymi środkami)

... chciałąbym, żeby to wszystko było mi już obojętne i żebym nie musiała już o tym myśleć i się nakręcać

... a najbardziej boję się, żeby to nie zniszczyło nas mnie i Lukasa :( :( :( :( :( :(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry