no to przegiełam...
nie cierpie jak ktoś z kolejki zwaraca niesłusznie uwage kasjerce.
więc ja zwróciłam kobiecie uwagę, że taką kasierkę , itd - zrobiłam to nawet berdzo grzecznie...
na co kobieta - ze to jej wina że tu pracuje, pewnie nie chciało jej się uczyć....
oj, zawrzało we mnie...
no i nie cytując naszych niezbyt przyjemnych uwag względem siebie
przejdę do kulminacyjnego punktu...
kobieta popchnęła mój wózek z Bartusiem, a ja jeżdżę spacerówką więc ona nie jest stabilna i zsunał mi się Bartek na skraj i zatrzymał na mnie.
no to uderzyłam kobietę...
no chyba rzeczywiście jesteśmy zfrustrowanym społeczeństwem, ale wybucham jak ktoś zamierza sie nawet nieświadomie na moje dziecko.
ochrona stanęła w mojej obronie, ale i tak mam wyrzuty sumienia.
chyba moje nerwy są na skraju wyczerpania...
ufff
normalnie mam kaca moralnego...