ochh dziewczynki ja też dziś posżłam na spacer pomimo tego, że zbierało się na deszcz i o mało zawału serca nie dostałam!!!!
dzień wcześniej Agata jeździła na półleżąco, dzisiaj rozłożyłam siedzenie do pozycji leżącej i chyba niedokładnie to zrobiłam, albo samo (??) się opuściło, albo źle zablokowałam
jadę z wózkiem, deszcz leje, Agata zakryta folią, nagle patrzę... a ona wisi główką w dół i patrzy spod folii!!!! padłam na kolana i zaczęłam łapać Agatę, podeszła do mnie jakaś pierdolnięta baba (przepraszam ale muszę tak napisać) i mówi, że ona od dawna to widziała ale myślała, że ja z lalką jadę!!!!!
na szczęście Agata zapięta była w szelki, a na leżance układam na pół złożony taki a`la materacyk, by miała wygodniej, gdyby nie szelki nie wiem czy miałabym jeszcze swoją ukochaną córeczkę

jeszcze nie doszłam do siebie i cały czas zarzucam sobie, że to moja wina, a naprawdę nie wiem jak to się stało.... tyle czasu jeździłyśmy i było ok!
najgorsze jest to, że w nosidełku dla niemowlaka wkładanego do wózka Agata nie mieści się, ma podkurczone nóżki, a spacerówka rozłożona na płąsko jest jeszcze ciut za duża
uważajcie na swoje szkrabiki, nawet nie macie pojęcia jak dzisiaj się przestraszyłam
w ogóle miałam dziś jakiś pechowy dzień, najpierw rano poślizgnęłam się i wypierniczyłam w wannie, zamarłam i sprawdzałam najpierw kolano, a potem wydarzenie z Agatką :-[