qurczaki! padam na twarz przez tę robotę
a a propos' murzynów tak mi się przypomniało - jak byłam w Stanach to też zaczęłam ocierać się o pewne uprzedzenia rasowe i raz dostałam prztyczka w nos

wracałam sama nocnym autobusem z Waszyngtonu do NY, miałam puste miejsce obok siebie i liczyłam, że tak zostanie bo chciałam się przespać, w ostatniej chwili przed odjazdem zjawiła się jednak grupka osób - murzynów - miałam wyraz twarzy mordercy i patrzyłam tylko, który z tych "czarnych" mi przypadnie ... usiadła obok mnie grubiutka murzynka w średnim wieku, kipiałam z wściekłości i patrzyłam na nią z niechęcią, ta jednak zaczęła ze mną rozmowę. Coś jej tam odburkiwałam niezbyt grzecznie, a ona zapytała czy nie jestem z USA, potem stwierdziła, że widać, że nie bo się tak dziwnie na nią patrzę :laugh:
już wtedy mi się głupio zrobiło, bo była miła ...
a potem okazało się, że babeczka była jakąś lokalną gwiazdką bluesową, a reszta jej towarzyszy to muzycy, tylko coś tam się stało z ich vanem a musieli wracać do NY na dalsze koncerty
babeczka wyciągnęła nuty, włączyła to malutkie światełko nad siedzeniem, w całym autobusie było ciemno a ona zaczęła lekko schrypniętym głosem nucić szlagiery bluesowe (ćwiczyła przed następnym koncertem

) pytając mi się co chwile czy to znam

poczułam się wtedy bosko, jakoś tak ciepło i bezpiecznie, aż miałam ochotę przytulić się do tej jej wielkich piersi i zasnąć .... :laugh:
rzeczywiście zasnęłam błogim snem przy tych bluesowych kawałkach ....
a rano miło się z nią pożegnałam
ech uprzedzenia .............