okropna dzisiaj pogoda! ciemno, ponuro, mokro, ciśnienie paskudne chyba, bo ledwo na oczy patrzę, nawet kawa nie pomaga...
a propos wychodnego, ja jak mam ochote gdzieś wyskoczyć, to pakuje Kubasa do samochodu i jade do koleżanek na kawe, albo umawiamy sie w gdzies knajpach... czlowiek by zwariowal, jakby tak siedzial sam z dzieckiem w domu caly czas
no i praca mi pomaga, muszę rano wstać, ubrać się, pomalować... spotykam sie z ludźmi, załatwiam jakieś zakupy itp.
na macierzyńskim troche mi tego zaczynało brakować, a znając siebie, jakbym siedziała jeszcze w domu, to pewnie do godz. 16 snułabym się po domu w szlafroku...