u nas też bryndza... ale my mamy jeszcze psa więc ja muszę wyjść do parku bez względu na pogodę. Wiem że jak przyjdą mrozy to nie będę mogła po parku ganiać, ięc teraz się staram na zapas wyspacerować. Jak pada to na wózek zakładam folię i ruszam. Kupiłam sobie kapelusik w Tichbo taki nieprzemakalny i dzięki temu dopiero w parku mogę parasolkę otworzyć. Bo w drodze do parku nie mam jak, tu wózek, tu pies, przydałaby się jeszcze jedna ręka na parasol

)))
rozmawiałam ostatnio z jedną z mam od siebie z parku i mówiłam że w zeszłym roku w te mrozy i ze dwa tyg. nie wychodziła z dzieckiem

mówiła że wieczorem jak mąż wracał z pracy to czuła się jak w raju gdy szła do sklepu, bo myślała że juz zwariuje w domu.
I moje samopoczucie do dupy.... Dominik wiecznie w pracy. Czuję się wiecznie sama, sama, sama, wszystkie domowe sprawy na mojej głowie i z koleżanek ktore nie mają dzieci to tak naprawdę tylko jedna mi została... No nie wiem znajomi niedzieciaci jakoś chyba nas wykluczyli

dziwne to niestety

teraz odezwała się do mnie koleżanka z którą bardzo się przyjaźniłam, ale jak zaszłąm w ciążę ona zupełnie zerwała ze mną kontakt...ale ona jest w ciąży i nagle znów stałam się dla niej ważna hmmmm... przykre to, bo już się na niej zawiodłam i nie będzie już nigdy między nami jak kiedyś....
słonko gdzie jesteś????