reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

a ja to chyba jakieś zupełnie za małe mam wymagania i się babie w głowie przewróciło!!!!

kurcze, prawda jest taka że NICZEGO specjalnego od niej nie wymagałam,
spacerów dalekich - nie bo stara, więc szła do maciupkiego parku pod domem (15 min!!! a ja tam idę 3 min!!!)
gotowania dla Maksa - nie, bo stara i ślepa i trochę flejowata, to mnie odraza brała
zabaw szalonych z Maksem nie, bo stara - jej ulubione zabawy to takie, w których on siedzi w krzesełku albo w wózku a ona mu śpiewa i klaszcze, no i nie musi za nim biegać!

a słowa jej powiedzieć nie można było, bo stara i zaraz obrażona, jak my takie smarkacze jej uwagi robimy

ech!

dzwoniłam już do agencji żeby od lipca nową znaleźć
 
reklama
koga - za mało miała obowiązków, jak i moja :-D
też - nie pozwalałam jej prasować (bo poprzednia rozpierniczyła mi żelazko brauna, mąż mi kupił wypasionego philipsa pod choinkę i zapowiedział, że to ostatnie żelazko, więc bałam się, że mi rozklekocze, więc ZERO prasowania) :-D

zero gotowania - miałam podobne zdanie, zresztą ona doprawiałaby Agacie jedzenie sola, a ja tego nie robię

na spacer nie musiała chodzić, bo wiecznie nadciśnienie jej dokuczało, więc jej spacery odpuściłam

miała tylko opiekować się Agatką 7 godzin (w międzyczasie miała godzinną przerwę gdy przyjeżdżałam na karmienie), zwalniałam ją wcześniej, gdy wyrobiłam się z terenem i jeszcze jej źle było:wściekła/y:

przynosiła reklamówki książek, gazet, krzyżówek, myła i kręciła na wałki włosy u mnie, obcinała pazury na wersalce, potem szpony obcięte znajdywałam:angry:
wielka obraza nastąpiła, gdy jej w końcu zwróciłam uwagę że nie życzę sobie, by u mnie nadrabiała zaległości kosmetyczne :wściekła/y:
 
nie pozwalałam jej prasować (bo poprzednia rozpierniczyła mi żelazko brauna, mąż mi kupił wypasionego philipsa pod choinkę i zapowiedział, że to ostatnie żelazko, więc bałam się, że mi rozklekocze, więc ZERO prasowania) :-D

zero gotowania - miałam podobne zdanie, zresztą ona doprawiałaby Agacie jedzenie sola, a ja tego nie robię

na spacer nie musiała chodzić, bo wiecznie nadciśnienie jej dokuczało, więc jej spacery odpuściłam

miała tylko opiekować się Agatką 7 godzin (w międzyczasie miała godzinną przerwę gdy przyjeżdżałam na karmienie), zwalniałam ją wcześniej, gdy wyrobiłam się z terenem i jeszcze jej źle było:wściekła/y:

przynosiła reklamówki książek, gazet, krzyżówek, myła i kręciła na wałki włosy u mnie, obcinała pazury na wersalce, potem szpony obcięte znajdywałam:angry:
wielka obraza nastąpiła, gdy jej w końcu zwróciłam uwagę że nie życzę sobie, by u mnie nadrabiała zaległości kosmetyczne :wściekła/y:
no i kasę przestałam pożyczać/nadpłacać - to było chyba moje największe przewinienie :wściekła/y:



osinka jaka ty niedobra jesteś :-p;-)....tak sie znęcać nad biedną kobieciną:-D:-D:-D;-)
 
O rany! Jak czytam o Waszych problemach z nianiami to mi się włosy jeżą!!!

Dobrze, że mnie to nie dotyczy i dobrze, że jednak postawiłam na wychowanie Małego, a nie na pracę.

Gdybym wybrała to drugie pewnie problemy z nianiami miałabym podobne, bo nikogo tutaj z polecenia nie mam, zostałaby tylko agencja.
 
Osinka aż mnie ciarki przechodzą jak to czytam, a te pazury...łłłłłłłłeeeeeee dobrze że się jej pozbyłaś, mam nadzieję że teraz już będzie super i życzę CI tego.
No i trochę w tym momencie doceniam fakt, ze możemy się zmieniac przy Idze i na razie nie jesteśmy zmuszeni (na razie) szukać opiekunki.
inna sprawa że ciężko no i nie wiem jak długo jeszcze mój szef to wytrzyma:-):-)
 
Koga Osinka trzymam kciuki za kolejne wersje niani.
ja swoją decyzję o powrocie do pracy chwalę, no ale moja niania to anioł w porównaniu do Waszych i sama ją gonię, żeby nie przesadzała i wie jak się żelazko obsługuje i pazurów u nas nie obcina ...
Dodam, że według mojej opinii była to jedyna sensowna kandydatka spośród kilku oczywiście mama i znajomi tez podsuwali "idealne" z referencjami, ale jakos nam nie pasowaly.

Koga a probowalas szukac przez Niania.pl - Twoja opiekunka lub praca | dzieci | opiekunki | do dziecka | dzieci
 
na moje zajęcia w przedszkolu przychodza dzieci z rodzicami, wczoraj mama zostawiła chłopczyka z nianią - jaki on do niani przywiązany, co chwila sie odwracał i do niej się uśmiechał, a np w piaskownicy tylko z nią, nie z nami - nauczycielkami.

trzeba trafić na nianię, ja nigdy nie szukałam niani, ja to znam od drugiej strony, opiekowałam się maluszkami od roku do 3 latek :)
 
reklama
Ja też się cieszę, że mogę opiekować się synkiem. Po tych wszystkich historiach, moja wyobraźnia dorobiłaby swoje :szok:
Dzisiaj miałam wizytę u laryngologa. Musiałam zabrać ze sobą Łukaszka, a że spał, to szkoda mi było go budzić. Poprosiłam pielęgniarkę w rejestracji, żeby na niego zaglądała. Pod koniec badania usłyszałam moje Słońce:szok::szok::szok: na innym piętrze. Zaraz po tym był telefon do lekarza z wołaniem mamusi, czyli mnie. Brzdąc na rękach u pielęgniarki rozglądał się ciekawie po przychodni.

Zdenerwowałam się, bo znów zauważyłam trochę mastki pod napletkiem synka. Jak sobie przypomnę przeżycia z wizyty u chirurga i później płacz Łukaszka, to robi mi się słabo. Nie wyobrażam sobie znów przez to przechodzić. Staram się po każdej kąpieli, jak zalecał chirurg, odsuwać napletek i delikatnie przemywać. Teraz już sama nie wiem, czy robiłam to za słabo. I co dalej...:sick:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry