A ja wychowałam pedantkę. Już Wam pisałam, że Majka odkłada wszystko na miejsce (oczywiście nie za każdym razem, ale rzeczywiście często) i 3 dni temu wzięła igłę, która spadła z choinki i próbowała umieścić ją z powrotem na drzewku

Wczoraj stanęła przy bramce przy schodach i grożąc paluszkiem powiedziała: "śama nie". Mówi też "śiba" , "kok"(kot), "nóch"(nóż), "Baby"(bejbi), dzidzia, "bobas", "dziadzia", "baba", "oko", "nos", lala, "krem" (choć rzecz jasna "r" nie jest wymawiane prawidłowo, tylko przy pomocy ust "pie" (co oznacza, że chce piegi z kremu)""dach" czyli "cześć" po holendersku, ....wiele innych trochę mniej wyraźnie i "sisi" i siada na nocnik ale nie udało jej się nigdy zrobić siku do niego.
Bierze śrubokręt i próbuje wkręcać śrubki (mówiąc "śruba"), wie jak uderza się młotkiem i pokazuje, piłą piłuje, pokazuje jak ptaki dziobią, jak dzięcioł w drzewo stuka, gra w piłkarzyki i krzyczy "gol"!, "miś", bardzo wyraźnie mówi "Adam" i klaszcze w dłonie kibicując Małyszowi, woła nas: "mamo", "tato" (nie mam pojęcia, skąd ten wołacz), na zegar mówi "tik-tak", albo "bim-bam", jak upadnie mówi "bam" lub usłyszy wybuch albo jak naśladuje pioruny (też "bam" lub "bach"), chowa się za firanką i mówi "mima", czyli, że jej "nie ma".
Naśladuje głosy wielu zwierząt, mówi: "świnia", "papi" (papier-toaletowy), "mys" (trudno mi to napisać, musiałabym fonetycznie), ale chodzi jej o książkę, której tytuł brzmi "Zmysły". Sama wyciera nos, lub jak kichnie i ma gila mówi "gil" i przynosi chusteczki, żeby jej wytrzeć. Bierze talerz do pizzy i kieruje nim jak tata kierownica w aucie (mówiąc "kie"). Mówi "pły" na CD, a ostatnio na moich i babci oczach otworzyła kieszeń DVD, włożyła samodzielnie uprzednio wyjętą (również samodzielnie) płytę z pudełka do odtwarzacza i nastawiła na wzmacniaczu pokrętłem głos wybrawszy dobrą pozycję (to fuks, na bank, ale jaki!).
O, dostałam sms, kumpeli w Anglii urodził się syn (miesiąc za wcześnie, ale zdrowy), idę dzwonić do niej. Pa
Miłego świętowania!!!