Ja za pierwszym razem powiedzialam mamie i siostrom.teraz nikt nie wie, i czuje się z tym lepiej.tylko moja siostra obraza się na mnie, bo próbuje mnie co rusz gdzieś wyciagnac a ja się wymiguje hehe te pierwsze dni po transferze wole odpoczywać.Teraz jak do mnie dzwoni to pierwsze co mówi: "co robisz? Znowu spisz? Ty to bedziesz żyła wiecznie " hehe. W ogóle mamy zamiar z mężem nic nie mówić dopóki sami nie zauważa później brzuszka.Dziewczyny mam pytanie, przepraszam jeżeli się powtarzam i takie już tu było.
Czy mówicie swoim najbliższym dokładnie kiedy podchodzicie np do punkcji czy transferu? Czy raczej nikomu o tym nie mówicie?
Ja strasznie nastawiłam się na ten pierwszy raz... byłam niemal pewna,że się uda i najbliżsi o tym wiedzieli, dokładnie kiedy transfer i kiedy później testuję. Tym razem zamierzam chyba zupełnie nikomu nie mówić, staram się podejść tym razem bardziej na luzie, bo większość z Was piszę, że to pomaga, ale nie wiem czy dam rade. Jak można na luzie przeżyć tak ważne wydarzenie? Jak unikać później stresu...? Trudna to sprawa