reklama

Kto po in vitro?

reklama
Pamietam jak pierwszy raz weszlam do kliniki to chcialo mi sie plakac jak zobaczylam ile tak naprawde ludzi ma problemy z tym zeby miec swoje upragnione dziecko. To jest bardzo duzy problem i spoleczenstwo nie powinno nas tak traktowac i tak bezczelnie i chamsko mowic na ten temat. Jest to ostatnia szansa zeby moc miec dziecko. Przykre jest to ze inni tego nie rozumieja :(
 
A kobietki nie orientujecie sie czy w dniu transferu leki mam brac rano tak jak zwykle razem z tym zelem dopochwowym? Niestety nie moge sie dodzwonic do mojego lekarza bo jest dzisiaj na jakiejs konferencji...
 
sytuacja z dzis...
siedze w pracy, nagle ktos poruszył temat dobrej zmiany i i in vitro. I nagle slysze: ( będąc po 2 becie z pięknym przyrostem i daj Boże z bliźniakami :)) ze tylko chore psychicznie zdesperowane kretynki sie takim "zabiegom" poddają, ze sa nienormalne naszprycowane hormonami i chemia, stare baby którym sie nagle zamiast psa w domu dzieciaka zachciało,jak nie mogą mieć dzieci to niech sie tym pogodzą i juz, jakie sie rzekomo dzieci rodzą to juz sobie daruje. Było mi tak strasznie przykro ze musiałam wyjsć. Spotykacie sie z takimi opiniami? czy tylko ja pracuje z jakimś zaściankiem? Ale jestem zła!
Ja bym chyba wyszła z siebie. Na szczęście w moim najbliższym otoczeniu ludzie są raczej wyedukowani w tym zakresie

[emoji127] 28.10.2017
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry