reklama

Kto po in vitro?

Hello dziewuszki:) właśnie dotarłam do domciu...:) ufff dzień długi jak niewiem:)
Poprosili mnie na punkcje z której pamiętam tylko podanie do welflonu środka usypiającego:) Nawet niewiem jak znalazlam się spowrotem na wyrku:) pobrali az 23 oocyty. Masakra:) zamrozili 13 a 6 będą zapładniać. Niewiem czy dojdzie do transferu z powodu tak dużej ilości oocytów:( ale to okaże się pewnie niebawem. Teraz leżę i relaksik. Dzięki za wsparcie, bardzo miło było poprzeglągać wasze komentarze.
witaj Mała,

czy jest to straszne? Ja mam jutro i boje sie trochę. Czyja to byla decyzja o zamrożeniu? Czy lekarz coś wpominał Ci, że może nie dojść do transferu, czy to tylko Twoje przeczucia?
 
reklama
O zamrożeniu to była nasza decyzja. A co do punkcji to nie stresuj się, zaraz po wygodnym położeniu się odlecisz do krainy pięknych snów:) a co do transferu to tak mi wspomniała Pani ginekolog która wydawała mi opis. Boję się tylko tego żebym nie miała dużych komplikacji z hiperką:(
 
O zamrożeniu to była nasza decyzja. A co do punkcji to nie stresuj się, zaraz po wygodnym położeniu się odlecisz do krainy pięknych snów:) a co do transferu to tak mi wspomniała Pani ginekolog która wydawała mi opis. Boję się tylko tego żebym nie miała dużych komplikacji z hiperką:(
ile to wszystko miej więcej trwało? Ja chyba też bede miała hiperkę, bo dosć bylo tych pęcherzykow. Jestem z Tobą :)
 
ile to wszystko miej więcej trwało? Ja chyba też bede miała hiperkę, bo dosć bylo tych pęcherzykow. Jestem z Tobą :)


Zabieg nie wiem ile trwał ale chyba do 15minut,obudziłam się już na wyrku, leżałam potem z godzinkę w razie jakich kolwiek dolegliwości. Dzięki za wsparcie, a Ty się nie stresuj punkcji bo to pikuś w porownaniu ze stresem PO (odnośnie hiperki)
 
A robiłaś w GynCentrum? Ile miałaś tam sesji i za ile? Kiedy (przed transferem i po?) i jak to wyglądało?



A gdzie wbijają igły? Nie bałaś się że ten mimowolny stres przed igłą może źle wpłynąć na transfer kłując się po?

Nie, jakoś się bardzo nie stresowałam wkłuwaniem. Wierze ze to działa i mi pomoże wiec jestem w stanie wiele znieść. Mi akurat nie udało się wychodowac zarodka wiec do transferu nie doszło.
 
A robiłaś w GynCentrum? Ile miałaś tam sesji i za ile? Kiedy (przed transferem i po?) i jak to wyglądało?



A gdzie wbijają igły? Nie bałaś się że ten mimowolny stres przed igłą może źle wpłynąć na transfer kłując się po?
Ja nie robiłam w GynCentrum tylko jezdzilam u nas i to bylo zamiast psychologa po kolejnej nieudanej probie. Swoja droga, nie wiem czy to może miec coś wspolnego, ale po tej serii w nastepnej punkcji pobrali mi bardzo duzo oocytow. Ja igly wbijane miałam zawsze w czolo i uszy. A potem dodatkowo roznie. Glowa, kark, stopy, palce w nogach, lydki, nad kostka, roznie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry