I tak trzymać kochana!!! WIem że jest ten stres z uwagi na jeden jajnik ale wiesz przynajmniej że teraz zarodek za zaimplantował. Ja bym zbadała co było przyczyną jego utraty. bo mógł to być kiepski zarodek a mogła zadziałać immunologia. Ja jak straciłam ciążę w 6 tygodniu to lekarz stwierdził że był kiepski zarodek. A dziś myślę, że gdybym wiedziała o moich immunologicznych przeszkodach to może już byłabym mamą i zarodek zostałby ze mną. Są oczywiście dziewczyny którym się udaje bez szczepień, intralipidu, ale trzeba próbować wszytskiego. Jesteś dzielna. Umawiaj się do lekarza i wymyślcie nowy plan działania. A jutro może jakieś kino, kolacja. Ważne żeby w tych chwilach być razem. Tak myślę że te nasze straty są dobrym testerem związku. Mój mąż dawno mógłby znaleźć inną kobietę, zdrową kobietę, która dałaby mu dziecko bez tych wszytskich in vitro a mimo wszytsko jest ze mną dalej. i mimo iż pół życia praktycznie jestesm już z nim to ta miłość do niego z dnia na dzień jest większa. Co nas nie zabije to nas wzmocni.