• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kto po in vitro?

reklama
Pracę choć naprawdę ciężka to nawet lubię, ale bardziej lubię te moje wariatki, które nawet po poronieniach w pół godziny stawiały mnie do pionu :tak: cacaniutkie bestyjki!
najWażniejsza jest atmosfera w pracy, i mnie teraz jest w miarę ok :) Ale w poprzedniej pracy było rewelacyjnie...rano chętnie szłam do pracy z wielkim uśmiechem na twarzy:-) :)
 
Jak wór zimniorków? ;D
U mnie w klinice laski same przełażą na lóżko :D najlepsze jest to, że nikt tego nie pamięta :D m został w pamięci jakiś przebłysk, ale uświadomiłam to sobie dopiero jak widziałam, że laska obok też sama przechodzi z fotela na którym ją przywieźli na łóżko, a potem zdziwiona nie mogła w to uwierzyć :D
 
Czyli co ma być to będzie. Kobiety a mogę zadać Wam pytanie...tylko się nie pogniewajcie...wasza przerwa wynika z pracy drugiej połowy czy braku ochoty na współżycie ?? Zastanawiam się nad tym bo mój m jak nie ma go 4-5 dni to jak wraca to najchętniej by się do mnie dobierał jeszcze w butach i kurtce :tak:
Rutyna, problemy, ciągłe myślenie o dziecku, praca... wszystkiego po trochu.
 
U mnie w klinice laski same przełażą na lóżko :D najlepsze jest to, że nikt tego nie pamięta :D m został w pamięci jakiś przebłysk, ale uświadomiłam to sobie dopiero jak widziałam, że laska obok też sama przechodzi z fotela na którym ją przywieźli na łóżko, a potem zdziwiona nie mogła w to uwierzyć :D
Ja to wole z tej punkcji nic nie pamietac... normalnie mam chyba jakas traume...ten ból i ja pierd...może drugi raz będzie mniej bolesny :( w każdym razie nie będziemy wacac do domu bo mam ponad 100 km tylko do jakiegoś hoteli na jedną nocke aby zajechac do domu w miarę żywa a nie tak jak ostatnio...:(
 
reklama
Ja to wole z tej punkcji nic nie pamietac... normalnie mam chyba jakas traume...ten ból i ja pierd...może drugi raz będzie mniej bolesny :( w każdym razie nie będziemy wacac do domu bo mam ponad 100 km tylko do jakiegoś hoteli na jedną nocke aby zajechac do domu w miarę żywa a nie tak jak ostatnio...:(
Pamiętam jak oo punkcji się wybudziłam już tak na dobre i przez chwilę tak strasznie bolał mnie brzuch - wtedy przypomnialam sobie jak przez tydzien czasu dochodziłam do siebie po laparo, masakrycznie mnie wtedy przeczołgało i przeszło mi przez myśl po co mi to q.wa - cięgle ktoś mnie tam ogląda (choc dla lekarza to normalka), ciągle coś mi kuźwa robią, tyle bólu i leków i po co to... a najbardziej krępujące dla mnie to jest jak przed zabiegami mnie jeszcze podmywają... wiem, że to konieczne, ale czuję się jakbym kuźwa jakaś niedorozwinięta była... Nosz przecież się myłam dopiero co i jeszcze w wc się przecierałam chusteczką... ale na szczęście ten ból się zapomina (to pewnie tak jak z tymi bólami porodowymi) i jak widzę te małe bąble w rodzinie, jakie one są szczęśliwe jak się im poświęca trochę uwagi... wtedy wraca siła, traumy ida w niepamięć :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry