reklama

Kto po in vitro?

reklama
Bo to się lekarzom opłaca, ale my i tak zostawiamy u nich grube tysiące, ja jutro zawalcze o tańszą luteine, a jak nie da bo będzie gadał jaki to lutinus lepszy to pójdę do ginka na nfz i on mi przepisze, a w klinice i tak nie kupie więcej :)
Ja nie zistawialam kasy u nich tylko w aptece kupowalam ale, moze maja z tego jakies profity. Podobno lutinus lepiej sie wchlania. Ja dodatkowo bralam luteine-poza wiedza mojego lekarza ale miałam tez do niego pelne zaufanie jeslu chodzi o dobor lekow a w skladzie luteiny jest podobno sadza.
 
reklama
Ja nie zistawialam kasy u nich tylko w aptece kupowalam ale, moze maja z tego jakies profity. Podobno lutinus lepiej sie wchlania. Ja dodatkowo bralam luteine-poza wiedza mojego lekarza ale miałam tez do niego pelne zaufanie jesli chodzi o dobor lekow a w skladzie luteiny jest podobno sadza.
Ja nie mogę mieć zaufania skoro handlują lekami recepcjonistki, a lekarz nawet recepty na to nie daje do ręki, żeby nigdzie indziej nie kupić, tylko u nich. A lutinus wcisnęła mi po raz pierwszy recepcjonistka - 3 opakowania jeszcze przed punkcją, gdzie nie wiadomo było czy punkcja będzie, bo ja miałam wtedy 3 malutkie pęcherzyki i estradiol 300.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry