Nooooo ja mimo,że ją wcześniej lubiłam,to podchodzę teraz do niej z mega dystansem. Powiedzialam jej,że niech najpierw sama spróbuje adoptować,a później innych odsyła. Mnie w ogóle do szału doprowadza,jak ktoś jako lek na bezpłodność poleca adoptowanie dzieci. To piękna sprawa,ale niełatwa i nie jest dla każdego. Przecież zdrowym parom nikt nie mówi,żeby zamiast egoistycznie "robić" nowego człowieka adoptowali dziecko,a nam mimo,że tyle musimy wycierpieć jeszcze się dostaje od takich mądralińskich jak np. moja koleżanka.