reklama

Kto po in vitro?

Mąż zabronił mi robić czego kolwiek mam leżeć i pachnieć. Tylko to równa się - duuużo myśleć. Ale biorę i coś sobie włączę:D

A ja ci jeszcze zalecę spacery - po ok 2 godziny dziennie, żeby macica była dobrze ukrwiona :) tryb leniwej księżniczki jest ok, ale nie można cały czas lezec

Moje kochane Xeny Wojownicze Ksiezniczki [emoji3]
(chyba relanium zjadlam zamiast duphastonu taki chill mnie dopadl hehe)

Powiedzcie mi, proszę, czy po ivf jest jakieś zalecenie, aby mimo wszystko być od razu na L4 w przypadku ciąży? Jakie są Wasze rady w tym temacie?

Ja chodziłam do pracy do 7 miesiąca i było ok. Ale ja mam pracę biurową, w korpo. Jest trochę stresu jak wszędzie chyba ale też możliwość swobody godzin pracy lub pracy z domu, wiec w przypadku dolegliwisci I trymestru nie bylo problemów. Duży plus także, że jak powiedziałam w pracy o ciazy (w 18 tyg) to dostałam duże wsparcie od szefa i od współpracowników, co też wiele ułatwiło. Przy stracie jednego Bąbelka chodzenie do pracy bardzo mi pomogło, bo pewnie jakbym siedziała i cały czas myślała to bym zwariowała. Inna sprawa, że ja nie miałam komplikacji - nie miałam krwawien, plamień itp. Jak jest nawet najmniejsze zagrożenie dla dzidzi to ja jestem zwolennikiem brania L4 (to samo tyczy się pracy fizycznej, dużego stresu w pracy, braku zrozumienia przez współpracowników i przełożonych itp. ). Nie po to tyle walczymy...
 
reklama
A ja ci jeszcze zalecę spacery - po ok 2 godziny dziennie, żeby macica była dobrze ukrwiona :) tryb leniwej księżniczki jest ok, ale nie można cały czas lezec



Ja chodziłam do pracy do 7 miesiąca i było ok. Ale ja mam pracę biurową, w korpo. Jest trochę stresu jak wszędzie chyba ale też możliwość swobody godzin pracy lub pracy z domu, wiec w przypadku dolegliwisci I trymestru nie bylo problemów. Duży plus także, że jak powiedziałam w pracy o ciazy (w 18 tyg) to dostałam duże wsparcie od szefa i od współpracowników, co też wiele ułatwiło. Przy stracie jednego Bąbelka chodzenie do pracy bardzo mi pomogło, bo pewnie jakbym siedziała i cały czas myślała to bym zwariowała. Inna sprawa, że ja nie miałam komplikacji - nie miałam krwawien, plamień itp. Jak jest nawet najmniejsze zagrożenie dla dzidzi to ja jestem zwolennikiem brania L4 (to samo tyczy się pracy fizycznej, dużego stresu w pracy, braku zrozumienia przez współpracowników i przełożonych itp. ). Nie po to tyle walczymy...
Dzisiaj już pospacerowalam ;) jutro mam nadzieję, że nie będzie padać o tez się wybiorę ;)
 
reklama
Dziewczyny pomóżcie. Któras z was tak miała?
A moze jak nabierałas to patrzyłaś za gumka a powinnaś miec miarkę przed i poprostu brałaś za mało ale nie panikuj nic sie nie stało, jesli delikatnie zmniejszyłeś dawkę to poprostu stymulacja była słabsza ale jesli sa pęcherze to wszystko ok nic złego napewno sie nie stało ja brałam tylko 150 i miałam 30 pęcherzy wiec z poczatku dawki nie musza byc duze bo w trakcie mozna je zwiększyć i cos jeszcze dołożyć wiec naprawde nic sie nie stało. A jak wyglądała sytuacja na usg? Były pęcherze? Mi tez troszke zostało ok 50. Wiec tez musiałam minimalnie brac za mało
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry