reklama

Kto po in vitro?

reklama
Bazylio przeczytaj sobie ustawę która refundowała przed pis in vitro. Konsultowali ją lekarze od in vitro i statystycznie na ciążè potrzebne są 3 stymulacje. Wiem że to czekanie na dziecko zabija ale spokojnie. Będziesz mamą. 36 lat to nie tragedia. Mam 41 i mój m marzy o jeszcze jednym.
Wiiiemmm ale te 4 transfery i ciaza natralna a pozniej ta stymulka zabily doslownie moja wiare ze bedzie dobrze - jestem niecierpliwiwec ale innym wkolo sie udaje zwyczajnie i to jeszcze przez wpadke - Ja chce miec poporstu plan B, C a nawet jak trzeba bedzie D ;)
 
Ja uważam że każdy z nas jest inny. Każdy ma prawo podjęcia własnych decyzji i dla każdego "wystarczy" oznacza coś innego.
Ja (A pisze to o sobie) dopóki nie doświadczyłam tej strasznej walki na sobie też uważałam że dzieci z in vitro się "robi" tak jak lepi się figurki z plasteliny. Chcesz mieć dziecko przychodzisz, płacisz i masz. A potem poczułam ten koszmarny i napisany ból braku spełnionych nadziei. Ta rozpacz czekania. To uczucie że już za miesiąc na bank się uda a tu jednak okres i łzy lejace się strumieniami.
Umiem zrozumieć że ktoś może powiedzieć że już dłużej psychicznie tego nie zniesie. Bo tak naprawdę ten czas starań i walki to nie jest życie. To WEGETACJA to oczekiwaniu na lepsze jutro które kolejny miesiąc z rzędu nie przychodzi.
Wiem też że dla każdego na końcu ścieżki czeka jednak brzuszek kopniaki i dzidziuś ale zanim to się stanie na prawdę trzeba znieść więcej niż wydaje się że człowiek będzie w stanie udźwignąć.
Właśnie każdy jest inny. Nigdy nie byłabym szczęśliwa gdybym nie próbowała. Zawsze bym żałowała.....
 
reklama
Ja uważam że każdy z nas jest inny. Każdy ma prawo podjęcia własnych decyzji i dla każdego "wystarczy" oznacza coś innego.
Ja (A pisze to o sobie) dopóki nie doświadczyłam tej strasznej walki na sobie też uważałam że dzieci z in vitro się "robi" tak jak lepi się figurki z plasteliny. Chcesz mieć dziecko przychodzisz, płacisz i masz. A potem poczułam ten koszmarny i napisany ból braku spełnionych nadziei. Ta rozpacz czekania. To uczucie że już za miesiąc na bank się uda a tu jednak okres i łzy lejace się strumieniami.
Umiem zrozumieć że ktoś może powiedzieć że już dłużej psychicznie tego nie zniesie. Bo tak naprawdę ten czas starań i walki to nie jest życie. To WEGETACJA to oczekiwaniu na lepsze jutro które kolejny miesiąc z rzędu nie przychodzi.
Wiem też że dla każdego na końcu ścieżki czeka jednak brzuszek kopniaki i dzidziuś ale zanim to się stanie na prawdę trzeba znieść więcej niż wydaje się że człowiek będzie w stanie udźwignąć.
Po tym co napisałaś to chyba zaczynam kumać, dlaczego tak bardzo nie chciałam czekać i żal mi bylo każdego cyklu w którym coś by się nie działo. To właśnie chyba o to nie-życie chodziło... O to zawieszenie w próżni. Już wolałam stracić niż nie zrobić nic.
Powiem Wam, że tego na co dzień chyba nie widzimy, ale to co przeszłyśmy/przechodzimy i co wiele z nas będzie przechodzić to jest jakiś cholerny kosmos, to naprawdę nas kształtuje i powoduje że jesteśmy niesamowicie silnymi babkami😊Nie doceniamy tej siły często. A to ze czasem są slabsze dni, to normalne. Nikt nie jest cyborgiem
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry