reklama

Kto po in vitro?

reklama
Po tym co napisałaś to chyba zaczynam kumać, dlaczego tak bardzo nie chciałam czekać i żal mi bylo każdego cyklu w którym coś by się nie działo. To właśnie chyba o to nie-życie chodziło... O to zawieszenie w próżni. Już wolałam stracić niż nie zrobić nic.
Powiem Wam, że tego na co dzień chyba nie widzimy, ale to co przeszłyśmy/przechodzimy i co wiele z nas będzie przechodzić to jest jakiś cholerny kosmos, to naprawdę nas kształtuje i powoduje że jesteśmy niesamowicie silnymi babkami😊Nie doceniamy tej siły często. A to ze czasem są slabsze dni, to normalne. Nikt nie jest cyborgiem
Właśnie! Jak to napisałaś to pomyślałam że ja też tak do niedawna żyłam. Od cyklu do cyklu, i tak w kółko. A teraz jak mam dłuższą przerwę, (nie z własnego wyboru) to zaczęłam zauważać inne wartościowe rzeczy w moim życiu ❤️. I było całkiem fajnie, powiem Ci🙂. Niestety ten luzacki czas się już kończy i czas wracać do tej nierównej walki 🙃
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry