reklama

Kto po in vitro?

reklama
Zuzia :-) dla Ciebie:

url-13.jpg

i fluidki :-)

url-2.gif
 
lulin jeszcze ja zostałam, ja mam 12-tego bete, jestem 4 dpt. :) dziewczyny, tak czytam Wasze doświadczenie podczas transferów i powiem wam, że wg. mnie dlaczego jest taki mały procent skuteczności pierwszego podejścia? dlatego że kliniki muszą zarobić, ja za 1 razem tez nie widziałam nic na monitorze, a wręcz asystentka nie pozwalała mi podnosić głowy, za II już było inaczej, pokazano mi momentalnie na monitorku białą plamkę, którą podobno było moje maleństwo. Koniunkture trzeba nakręcić, te kliniki muszą zarobić, same wiecie ile kosztuje I podejście, mnie wyniosło ok. 14 tys. zł, każda wizyta to 200, kolejne transfery 1400, pamiętajmy, że jesteśmy w Polsce, a to skorumpowany Kraj, i nigdy nie ma pewności czy nas nie oszukują... pozostaje tylko wierzyć... TeQila ja też zdycham, gardło boli tragicznie, dziś miałam stan podgorączkowy, ale lecze się malinkami, czosneczkiem, miodzikiem. W oczekiwaniu na cud... :) też życze Wam miłego dnia :)


dagnes mi udało się za pierwszym podejściem po zmianie kliniki, uważam że gdybym od razu trafiła do Invikty to by mi się udało, a tak straciłam pieniądze i rok na Invimed - tam faktycznie liczyły się tylko moje pieniądze a nie szczęśliwe zakończenie. I Invikcie od razu ( mąż też miał takie odczucie) poczuliśmy, że trafiliśmy do dr której zależy aby nam się udało, wydaliśmy dużo, ale myślę że warto
 
TeQuila - uff... bo już bardzo niecierpliwie wypatruję wiosny, choć przed chwilunią zarezerwowałam wyjazd na narty do Włoch 7 kwietnia ;-)
dagnes78 - też sobie czasami o tym myślę. Z jednej strony musimy zaufać, a z drugiej strony stoją za tym niemałe pieniądze dla klinik. A lekarze zdają sobie sprawę z desperacji pacjentów.
 
dagnes mi udało się za pierwszym podejściem po zmianie kliniki, uważam że gdybym od razu trafiła do Invikty to by mi się udało, a tak straciłam pieniądze i rok na Invimed - tam faktycznie liczyły się tylko moje pieniądze a nie szczęśliwe zakończenie. I Invikcie od razu ( mąż też miał takie odczucie) poczuliśmy, że trafiliśmy do dr której zależy aby nam się udało, wydaliśmy dużo, ale myślę że warto

Gotadora, mam wrażenie, jakbym czytała o Invikcie. Zmarnowałam 2 lata, straciłam nie tylko czas i pieniądze, ale poziom AMH i zdrowie. A na dobrą sprawę lekarze patrzą tam na Ciebie, nie jak na pacjenta, tylko jak na otwierający się portfel wypchany po brzegi stówkami.
I choćby Invikta byłaby ostatnia kliniką na ziemi, to nie zaufam im ponownie. Trudno, najwyżej nie będę miała dzieci.

Ale tyle dobrego, że Ty jesteś zadowolona i najważniejsze, że się Wam udało :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry