Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Bardzo dziękuje za tak ciepłe przyjęcie... to straszne, co się dzieje. Przesiedzieliśmy trochę w tej klinice i wiecie co same młode pary, czekające na in vitro...a te "kobiety -potwory" rozmnażają się na potęgę...Każda z nas tutaj zasługuje na to żeby zostać biologiczną mamą...
U mnie cała procedura przebiegła bez komplikacji, odpukać, nie wiem czy Wy też odczuwałyście koszmarny ucisk na pęcherz, który utrzymywał się tez po punkcji??? Czy są tu dziewczyny, którym udało się za pierwszym razem??? To nasze pierwsze podejście i nikt nam nie chce powiedzieć jaką mamy szanse na powodzenie.... A brałyście wolne w pracy i na jak długo?? pozdrawiam cieplutko
. Tylko tak sobie myślę, że jak wszystkie będziecie już w ciąży to będziecie tu do mnie zaglądać, bo sama tego forum nie pociągnę, chociaż często potrafię głosić monologi, ale na dłuższy dystans może mi to kiepsko wypaść 
.
. Wyglądam z lekka jak po spotkaniu z jeżozwierzem
. I jeszcze mam parę spraw do załatwienia w sferze zawodowej, mam nadzieję, że do następnego transferu się wyrobię, bo nie chciałabym być niepokojona w tych dniach. Wczoraj zapomniałam komórki i jak wróciłam z pracy to włos mi się na głowie zjeżył, 4 smsy i 17 nieodebranych połączeń. Tak chyba mam zawsze kiedy zostawię telefon w domu
. Histeroskopia już niebawem i dzisiaj tak myślałam, czy mogę spokojnie sama pojechać na badania i wrócić? Do szpitala mam gdzieś 40 km. Oczywiście mój małżonek zaczął swoje wizje, że mnie zawiezie, poczeka, przywiezie. Poczułam się jak dziecko. Jakoś nie przywykłam do roli, aby mną się opiekować. Ot taka ze mnie Zosia samosia. Któraś z Was miała takie badanie? Jak się czułyście po nim? Bo na prawdę chciałabym sama to "załatwić" i nie angażować mojego męża w podwózki.