Cześć Dziewczyny,
Nigdy nie byłam na żadnym forum aktywna. Ten wątek czytam z tzw. przyczajki już jakiś czas. Staramy się z mężem od 3 lat. Mam 37 lat, za nami 3 nieudane inseminacje. W tej chwili jestem w trakcie stymulacji i wkrótce będę miała punkcję, jeśli wszystko będzie Ok.
Po tak długim czasie czytania tego wątku, chciałam napisać że jestem pod ogromnym wrażeniem, że są takie miejsca w przestrzeni online, gdzie nie ma hejtu tylko cała masa wsparcia. Tylko my kobiety wiemy, jakim obciążeniem może być proces starania się o dziecko i to jest pieknę ile dobrych slow można tu przeczytać.
Ja przez prawie 2 lata oszukiwałam samą siebie udając przed całym światem, ze tak naprawdę to chce być bezdzietną kobietą skupioną na własnych przyjemnościach i nie chce dzieci. Tylko ja i mąż wiedzieliśmy o naszych staraniach, kolejnych wizytach, inseminacjach , w ubiegłym roku zaczęłam zauważać u siebie objawy podobne do depresji. Był to dla mnie strzal jak kubeł zimnej wody, który sprawil, że postanowiłam siè otrząsnąć z tego letargu w jaki wprowadziło mnie pragnienie dziecka. I skupienie tylko wokół tego tematu. Do ubiegłego roku po każdej probie byłam przekonana, że tym razem ba pewno siè uda.
Zmagamy się z niepłodnością idiopatyczną, a ten brak przyczyny jest chyba najbardziej frustrujący. W tej chwili kiedy jesteśmy w procedurze in vitro nawet nie potrafię wyobrazić sobie, że będę kiedyś w ciąży. I co więcej mam plan już na życie co zrobie jak nie wyjdzie to invitro. A daje sobie czas na lekarzy do końca roku. Myślę pozytywnie, ale też oswajam się z myślą, że nie wszystkie kobiety muszą być mamami a jednocześnie mogą być równie szczęśliwe.
Tymczasem pozdrawiam wszystkie Staraczki serdecznie i trzymam kciuki za wszystkie bety i testy!