Cześć wam, jestem tu nowa, ale od jakiegoś czasu chciałam porozmawiać z kimś kto przechodzi lub przechodził in vitro. Ja zaczęłam procedurę dwa tygodnie temu. Niestety mimo iż zapisaliśmy się do programu rządowego, zrezygnowałam z niego. Staramy się o dziecko od 6-ciu lat i nic. Leczyłam się dwa lata temu, ale stanęło na tym, że mam niedrożny jeden jajowód a drugi jajnik zniekształcony- to chyba pozostałość po torbielach, które pojawiały mi się od 18 r. ż.( jeden 7,5 cm na 8,2 cm usuwany laparoskopowo). Na tym stanęło. lekarz powiedział że tylko in vitro. Daliśmy spokój na dwa lata, żeby odpocząć od tej pogoni za dzieckiem. W kwietniu zdecydowałam się na klinikę leczenia niepłodności . Tam szereg badań które kosztowały 2000 tyś. plus wizyty ( 100 zl plus 50 zł USG) lekarz stwierdził że wejdziemy w program rządowy, niestety okazało się że program rządowy ma ścisłe kryteria, niedrożność i owszem ,ale musi być potwierdzona badaniem laparoskopowym. Ja już byłam po pierwszym etapie długiego protokołu- tabl. antykoncepcyjne. Musiałam zrezygnować i wejść w procedurę płatną wszystko ponad 14000 tyś. Teraz jestem po stymulacji, wczoraj miałam punkcję. Czekam na telefon od embriologa. Wczoraj słabo się czułam, miałam ostre kłucia pod żebrem, lekki problem z oddychanie. Dzisiaj już lepiej. Dużo piję i jem żywność wysokobiałkową. Po punkcji mam krwiaka, ale lekarz tylko powiedział żeby odpoczywać. Boję się co dalej, tak bardzo chciałabym żeby udało się za pierwszym razem.