reklama

Kto po in vitro?

Bziumelka ja to chyba nie jestem gotowa na adopcje i wydaje mi się że nigdy nie będe. Podziwiam i szanuje ludzi którzy się na to zdecydowali. Ale ja tak bardzo chciałabym nosić pod sercem serce i dać nowe życie istotce która pokocha mnie bezwarunkowo że nie wyobrażam sobie że mogło by się nie udać.
 
reklama
Majka u nas starania wyszly z inicjatywy męża. Ja się długo opierałam (co teraz uważam za głupotę) ale wkońcu się zgodziłam. Myślałam że łatwo pójdzie (zreszta jak większość z nas) bo była mojego eMka była w ciąży tylko suka usuneła. A po 4/5 miesiacach starń eMek poszedł na badanie i okazał się problem. Do tej pory nie wiem jak im się udało naturalnie a napewno było to jego dziecko bo dzwonił do niej po latach potwierdzić... Poźniej problem potwierdził się u mnie i nawet uważam że dobrze bo w żadnej awanturze nie wypomne mojemu że to jego wina... U nas jest typowy czynnik mechaniczny niedrożne jajowody i tak lepkie nasienie że te plemniki nie mają szansy wyjść.... Majka a skąd jesteś??
 
Lalka- Artvimed Kraków. A ty?
Dziewczyny mam jeszcze pytanko czy na punkcje brałyście ze sobą koszule nocną' bo u mnie na str to pisze tylko o ciepłych skarpetkach :) coś jeszcze potrzebuje mieć?
 
Majka poglądy się zmieniają pamiętam jak ja kiedyś myślałam że na in vitro to się nigdy nie zdecyduje, no i co... Teraz jestem szcześliwa że podchodze.... Też nie jestem teraz gotowa na adopcje ale jeśli by się nie udało (wypluć, odpukać) to myślę że moje poglądy znowu uległyby zmianie.
 
Bziumelka - wiesz ja mysle ze to raczej taki strach przed tym jak sobie poradzisz jako mama i z takim malenstwem bo wiadomo swiat wywraca sie do gory nogami... tez niby sie juz tyle z m wyczekalismy i tyle razy wyobrazalismy sobie wiec powinnismy byc jakby gotowi - jestesmy przeszczesliwi ale strach tez jest duzy - przeciez nigdy nie mielismy kontaktu z takim bablem.... i jeszcze ten strach czy wszystko bedzie dobrze....

Majka - tez bedziesz na takim etapie jak Niepokorna zobaczysz i zycze ci aby to bylo jak najpredzej.... ale z tymi porazkami to sie tak wydaje ze nie damy rady wiecej a pozniej znowu powstajemy i chcemy walczyc dalej...

Kinga - ja wizyte mam w przyszla srode siedze juz jak na szpilkach.... z objawow mam jeszcze mdlosci nie wymiotuje ale strasznie jakbym miala kluchy w gardle... ale przynajmniej sie uspokajam ze sa jakies objawy:) A odnosnie nospy - ja bralam po transferze przez pierwsze kilka dni 3 dziennie rano popoludniu i na noc - nawet jesli mnie nie bolalo - bo takie ciagniecia zawsze sa i wolalam dmuchac na zimne - a na noc zwlaszcza bo czesto zdarzaja sie skurcze...
 
Majka : ja KIelce Gameta . Ja nie musiałam zabierać ze sobą nic , dostałam na miejscu kapcie jednorazowe i coś w stylu spódniczki . Ale to różnie bywa .....Zależy od kliniki....
 
reklama
majka201 - u mnie nic nie trzeba zabierać. Dostaje się wszystko na miejscu ( jednorazowe koszulki, kapcie itp. ). Ale nie wiem jak u Ciebie w klinice. Najlepiej zapytać u źródła.

Zuzia2011- skoro masz objawy to na bank jest wszystko dobrze. No i w końcu serduszko maleństwa swojego usłyszysz :-) Więc nie stresuj się tym kochana.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry