Hejka,
trochę mi zajęło przekopanie się przez wszystkie posty.
Hess - doprawdy nie wiem, co napisać. Mam wrażenie, że pierwsza stymulacja jest trochę jak wróżenie z fusów, jeśli chodzi o dobieranie leków. Nie daj się!
Smutno mi, bo wiele wysiłku Ciebie to kosztowało.
sykatynka - życzę owocnej wizyty w Silesia Superior. Tu mieszkają fajne człowieki. Osobiście nie wyobrażam sobie dla mnie innego miejsca na Ziemii, a mieszkałem już m.in. w Warszawie, pardon.... w Ząbkach, i we Wrocku kilka lat.
A co do mojej pogadanki - było miło, pani doktor chyba trochę zdziwiona, że nie tyle przyszedłem o swoich schizach pogadać (to już inny lekarz próbuje opanować), tylko o złym samopoczuciu Ż. A nie jest Jej łatwo po tylu podejściach bez rezultatu, bo już straciła nadzieję. Czytam co piszecie, i przed kolejną próbą muszę pogadać o jakichś dodatkowych badaniach - ta homocysteina mnie nurtuje i mutacje, bo nikt dotąd tego nie badał. I nigdy przed transferem nie badano progesteronu, z tego co mi wiadomo.
No i chciałbym naprawdę bardzo, żeby psychicznie się podniosła, bo bez tego będzie jeszcze trudniej. Niby tragicznie nie jest, ale nie trybi - i nikt nie potrafi wskazać why.
Jak da radę, kolejny termin wizyty u pani dr na 05.01.