reklama

Kwietniówki 2010!!!

Witam i ja, e.salamandra mój M też jak mnie doprowadzi do łez to prawie nigdy nie przychodzi pocieszyć. Czeka aż mi przejdzie, a ja wtedy ryczę jeszcze bardziej. Może po prostu wczoraj miał zły dzień i odbił sobie na Tobie. Ale i tak nakop mu :-)

aniam, tam, gdzie ja rodziłam po cesarce leżało się 12 godzin, więc 8 to i tak o 1/3 mniej ;-)

elvie zakładanie welflonu to mniej więcej jak wbicie igły do pobrania krwi. A czemu piszesz, że przy cesarce byłabyś nieświadoma? Jeśli nie byłabyś w pełnej narkozie, tylko ZZO albo podpajęczynówkowe to wszystko sobie słuchasz, leżysz z parawanikiem na piersiach żeby nie widzieć za dużo i nawet na chwilkę pewnie by Ci maleństwo podali do ucałowania i obejrzenia.

paulka współczuję

Ba trzymaj się dzielnie!
 
reklama
dzięki dziewczyny za słowo otuchy. Fajnie, że ma mnie kto wysłuchać. Zawsze lżej na duszy. Z meżem od wczoraj nie zamieniłam słowa, jeszcze śpi... Ale liczę na jakąś rozsądną rozmowę.
Paulka ogromne wyrazy współczucia...
akaata zdawaj relacje i traktuj to jak urlop
waniliowa widzę bardzo uduchowione życie prowadzicie
 
salamandra, mój mąż jest przeciwnikiem wszelakich aktywności umysłowych...wczoraj wymęczył się niesamowicie:-) aż 2 piwka po powrocie do domu sobie strzelił:-)...każdy ma swojego bzika...
 
Witajcie Mamusie :tak:

Ja dziś senna strasznie jestem...:sorry2: znów noc udana :baffled:

W dodatku weszłam na wagę i mam 1kg więcej od czwartku :szok: 1kg w 3 dni??:confused: Trochę mnie to zaniepokoiło czy wody nie gromadzę za szybko, albo co? bo zauważyłam ze 2 dni temu, że obrączka i pierścionek w nocy i rano się ciasna zrobiła i już ich nie noszę..Nóg nie mam opuchniętych wcale, tylko te palce u rąk..i jeszcze przy zaciskaniu w pięść czuję taki jakby lekki ból w stawach czy coś(?):confused: Ciśnienie mierzę regularnie- zawsze w okolicach 120/80 wiec ok.
Czy któraś z Pań ma podobne objawy???:confused::confused::confused:
Gina mam w środę to zapytam napewno, ale do środy...
Jak to jest z tym gromadzeniem wody pod koniec ciąży??:confused:- ktoś zorientowany??? Katik- Ty chyba ekspertka?- podziel sie wiedzą plis ;-)

Paulka- strasznie mi przykro z powodu śmierci Dziadzia :-( wyrazy współczucia... trzymaj się mocno...

Elvie- Ja w szpitalu nie leżałam, ale raz "płukali mnie" kroplówką- zakładanie wenfolonu "boli" jak badanie krwi- poprostu wkłócie...pewnie raz bardziej raz mniej:sorry2:

No właśnie dziewczyny- ile z nas "szykuje się" do porodu przez cesarke???:confused: - Ja, Anim, Monia, prawdopodobnie Katik, Ba(?), Wanilowa z tego co pamiętam...i która jeszcze musi???:confused:
Macie już terminy powyznaczane???

Ja też nie wyobrażam sobie tego leżenia unieruchomiona jak kłoda po operacji tyle godzin i jeszcze na płasko...:no::baffled:
Anim- czemu Ty musisz mieć cc bo mi umknęło??:confused:

No i oczywiście- Ba- śledzę na bierząco co u Ciebie i bardzo mi przykro, że tak to wszystko wygląda :no: ale już niedługo... 3maj się mocno! jeszcze tylko troszkę!!!!:tak: Przesyłam mnóstwo ciepłych myśli!

Salamandra- przykro mi... oby było lepiej... Mam nadzieję, że jak urodzi się Maleństwo odnajdziesz pełnie szczęścia!

Pozdrawiam niedzielnie wszystkie Brzusie :tak:
 
witam wszystkie kwietniowki w piekna niedziele:-)
wyspalam sie dzisiaj za wszystkie czasy, juz dawno tak dobrze nie spalam w nocy! az do 9 rano! i tylko 2 razy wstawalam do toalety, super.
a tak poza tym to swedzi mnie strasznie pod piersiami i gora brzucha.. i juz sie zastanawiam czy mi moja wysypka tam nie wyjdzie...
ja zaczelam na powazne myslec o cesarce na zyczenie, mam dosc, nie wytrzymam do 9 kwietnia, musze wczesniej urodzic i wlasnie najlepiej przez cesarke, przeraza mnie naturalny porod, czuje ze nie dam rady... mialam juz w zyciu pare operacji w tym dwie na jajnikach i nie boje sie cc, w piatek pogadam z moja gin na ten temat i zapytam ile to kosztuje...moja wysypka spedza mi sen z powiek, jest coraz gorzej, nikt i nic mi nie moze pomoc, boje sie o dziecko i wogole...
ide sie wykapac, zrobic na bostwo i jedziemy do znajomych na kawke...
 
acha ella - ja mam podobnie z tym puchnieciem i woda, u mnie to jakos dziwne zupelnie jest... tzn rece mam spuchniete juz dluzszy czas, a na nogach mi sie zbiera woda ale raz wiecej a raz mniej, w niektore dni prawie schodzi a na drugi dzien znowu cale spuchniete..chyba zreszta na rekach jest podobnie...i stawy tez mnie bola bardzo czesto...
 
ella, na cesarkę zgłaszam się jeszcze ja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!termin cc-7-10 dni przed terminem według ostatniej miesiączki...
mam jaskrę i jakąś jamkę w mózgu.to przeciwwskazania...boję się cholernie tej cesarki.boję się,że nie będę mogła z bólu wstać,a muszę jak najszybciej ze względu na zakrzepicę...po cesarce to nierzadkie zjawisko.także kobietki cesarskie-wstajemy jak tylko da rade najwcześniej...warto poczytać o ewentualnych powikłaniach po cc(zatory,zakrzepy itp)...lekarze nie zawsze maja czas by dopilnować abyśmy szybko wstały.im dłuzsze unieruchomienie po zabiegu tym większe ryzyko chorób zakrzepowych...
 
Ostatnia edycja:
Paulka - sciskam mocno, i wspolczuje. Bardzo mi przykro, trzymaj sie !!!!

Akatta - trzymaj sie w tym szpitalu, i nie daj zlemu nastrojowi. A za 2 tygodnie wroci jeszcze z Dzidziulkiem w brzuszku !

E Salamandra - nie plakusiaj wiecej. Ja swego czasu tez sie denerwowalam, do mojego Ł nie moglam zmobilizowac do zaczecia robienia pokoiku, stale mial inne zajecia wazniejsze, i slyszalam ze jeszzcze tyyyyyle czasu. Az wreszcie sily wyzsze wymusily na nim expresowe roboty.
Mysle ze jak przyjda te zamowione rzeczy to do mezulka dotrze, ze musi sie zmobilizowac :tak:

Ella - puchniesz mowisz..... hmmm... u mnie podobnie jak u Justy- jeden dzien lepszy, drugi gorszy z opuchnieciami. Ale juz dnia w ktorym wygladalabym normalnie nie pamietam. Obraczki pozbylam sie juz dawno. Palce puchna, wogole dlonie mam powiekszone, czasem palcy zgiac nie idzie. No i mrowieja/dretwieja. Czesto w nocy czy w ciagu dnia musze tak energicznie zginac palce, jak nie raz na pobieraniu krwi by zyly wyszly.
Ale u mnie rece to jeszcze nic, najgorzej jest od pasa w dol, uda napompowane, kolana zlane, lydki jak monstrum. STopy to juz wogole horror a palce wygladaja jak nie moje. I to ostatnio juz nawet od samego rana tak, a nie wieczorem po zmeczeniu calego dnia.
Poki cisnienie masz dobre, czyli nie powyzej 140, i w badaniach moczu nie wychodzi bialko nie ma sie czym martwic. Takie puchniecie na samej koncowce to chyba bardzo czesto spotykany objaw. Malo przyjemny, no ale co zrobic....
Mam nadzieje ze w pare dni po porodzie zejdzie ze mnie ta woda, i choc troche tych nadprogramowych kilogramow.:confused:


Justa - u mnie tez fantastyczna noc!!!! Rety, juz dawno tak dobrze nie spalam. Jak wzykle wieczorem przeciagalam moment zasypiania, i mimo zmeczenia wczorajszym dniem balam sie isc do lozka. A okazalo sie, ze noc przespalam prawie idealnie, raptem 4 razy do wc, i od 2giej do 9tej spalam jak zabita. Wstalam tak szczesliwa i z dobrym nastawieniem na caly dzien!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Paulka- moje kondolencje!!!

Hej!!! Ja muszę się dziś wyzalić... Ciąża moja przebiega równie dobrze jak u kwiatuszka i na dolegliwości ze strony fizycznej narzekać nie mogę, ale psychika to mi rowno siada. Obym jeszcze nie załapala jakiejś depresji poporodowej.. Wczoraj mąż mnie doprowadził do takich łez, że zanosiłam się jak dziecko. od miesięcy, jak mi się wydawało, mówiliśmy o przeniesieniu jego miejsca pracy z pokoju,który teraz zajmuje, a docelowo mial być naszą sypialnią i dzieciątka. W marcu mieliśmy zacząć jego przeprowadzkę i odswieżanie ścian. Wczoraj gdy zapytałam kiedy zaczynamy to on wyskoczył z tekstem, że nie zamierza się nigdzie ruszac i żadnych remontów nie będzie!!! Nie wiem co w niego wstąpiło.. Nic nie dał sobie powiedzieć. Przez dobre cztery godziny tak plakałam, aż usnęłam.
Czuję straszną bezsilność na ten jego uparty charakter. A najlepsze w tym jest to, że we wtorek zamówiłam komodę, łóżko i łóżeczko. Wierzcie mi, że jestem w takim nastroju, że gotowa byłabym się spakować i wyprowadzić... Wogole przez to czuję się dziś paskudnie, w lustro patrzec nie moge ani wyjsc gdziekolwiek, bo spuchnieta od placzu. Gdybym nie musiała pracować wziełabym walizkę i pojechała do mamy i zaszyłabym się u niej na wsi aż do porodu

Ooo... nieładnie! Ty się go spytaj, jaki ma plan... bo chyba jakiś ma! Ja zrobiłabym karczemną awanturę (znając mój paskudny charakter). U nas już odmalowane, co trzeba, bo przecież trzeba jeszcze wywietrzyć.

Paulka, serdecznie współczuję śmierci dziadka.. A wózkiem się nie przejmuj, my też jeszcze nie mamy. Do porodu jeszcze go kupisz, poza tym w pierwszych 2 tygodniach życia malucha jest podobno nie potrzebny;-)

Kwiatuszku, a to zakładanie wenflonu to do czego można porównać? Bardzo boli?
Jeśli chodzi o rozpakowania lasek to moja gin. mówiła ostatnio, że pacjentki wyjątkowo często nie pamiętają, kiedy miały ostatnią miesiączkę i kiedy poprzednią i ile zwykle miesiączka trwała:szok: I pewnie dlatego daty wyznaczonych porodów z faktycznymi się nie pokrywają.
Ja poczytałam sobie o przebiegu porodów styczniówek i jakoś mniej się już boję i wolę naturalnie:-)

Zakładanie wenflonu odczuwa się jak wkłucie igły i tyle. Potem lekkie uczucie dyskomfortu. Przy naturaknym porodzie to jest standard, bo nigdy nie wiadomo co i kiedy trzeba będzie podać.
Zdecydowanie gorzej wspominam badania, w szczególności badanie czystości wód :frown:- dla mnie wenflon przy tym to pikuś.


U nas weekend zakupowo- odwiedzinowy. Kasę wydałam szybko (lata praktyki :-D). A wczoraj byliśmy u znajomych, gdzie Kuba wyszalał się za wszystkie czasy :-D Dzisiaj już naładował baterie, ale mam nadzieję, że jutrzejszy żłobek znowu nieco pozbawi go energii :-D:-D:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry