A u Nas koniec sielanki. niestety Boryska dopadły bóle brzuszka. Ja już prawie o wodzie i chlebie, bo nie moge patzrec jak się męczy. Nie są to jeszcze typowe kolki, bo nie "wyje" pare godzin a pare minut. Jednak spi niespokojnie, wierci sie, przy karmieniu tez poplakuje. A ja wczoraj mialam do tego napad hormonów i wylam , w zasadzie z byle powodu, tzn, chyba ze zmeczenia, zdenerwowania i z niemocy. Mam straszna traume po kolkach Weroniki i tak się boje,ze szok, moja psychika normalnie siada. Kupilam mu espumisan i mam nadzieje,ze nie bedzie tak jak u córci bo chyba nie wytrzymam. Chyba jestem jeszcze mniej odporna na płacz synusia niz przy córci....ech...
Aha....a w nocy mamy pobudki co godzine....góra dwie........wymiękam