Witamy i my dzisiaj
Zakupiliśmy dzisiaj chodak pomimo tego, że jestem jego ogromną przeciwniczką, ale 20 minut dziennie nie zaszkodzi a pomóc może w ćwiczeniu mięśni, bo moja sama nie ustoi za to przy meblach wstaje wszędzie i nic w domu nie można zrobi,c bo w kółko leci się sprawdzać żeby się nie potukła bo wczoraj nabiła guziora
Najlepszego kobietki te małe i te duże :-)
Aga moje kondolencje, ale jak napisałaś już się nie męczy
Justa najlepszego
Guzy to norma ;-) B. ma obecnie 3- każdy na innym etapie 'rozwoju', wszytskie na czole :-)
W ćwiczeniu mięśni małej nie pomoże chodzik, a właśnie jego brak :-) ale to już Wy musicie podjąć decyzję, osobiście mam kumpla, który wrzucał pierwszą córę do chodzika i potem mieli problem, bo mała nijak nie mogła zakumać, że jak biegnie i się rozpędzi, to nie odbije się od framugi, jak z chodzikiem (czyli 'bezpiecznie') tylko będzie duża ałałka... no i niestety był ortopeda, bo źle stawiała stópki. Przy drugim dziecku chodzika u nich nie widziałam.
Poza tym:
"- Rodzice często kupują dziecku chodzik i cieszą się, że stawia w nim pierwsze kroki. Pan jest zdecydowanym przeciwnikiem takiego postępowania. Dlaczego?
- Chodziki to tragedia. Zwykle jest tak, że rodzic nie ma czasu i myśli, że jak wstawi dziecko w chodzik, to jakiś etap jego rozwoju sam się realizuje. Równie dobrze moglibyśmy podać dziecku truciznę.
- Aż tak?
- Tak. Chodzik zmienia fizjologię tworzenia się stawów krzyżowo-biodrowych i całej obręczy biodrowej. Twórca organizmów ludzkich nie przewidział chodzika. Te pierwsze dwa, a nawet dwa i pół roku życia, to czas, który musimy poświęcić dziecku, nie wyręczając się "wspomagaczami”. Organizm malucha wtedy bardzo dynamicznie się rozwija. W mózgu tworzą się różne funkcje pamięci, także ruchowych. Jeśli nie zadbamy o wytworzenie właściwych wzorców ruchowych, to utrwalą się te złe, patologiczne i całe życie będziemy musieli z nimi funkcjonować. "
Cały artykuł tutaj
Chodzik dla dziecka działa jak trucizna - 29 kwietnia 2008
Byli my na kawie i ciastkach, tzn. matka kawę piła, reszta jadła ciastka... B. się poryczął tak, że całe Cofee Heaven wlepiło w nas gały... Pavarotti mi sie choroba trafił... a ryk był, jak zakumał, że 2 Miśkopty i więcej nie dadzą
