reklama

Kwietniówki 2010!!!

reklama
Filonka – konferencja o dobrym śnie to by się przydała mojej teściowej (bez złośliwości – to dobra kobieta) bo nie raz nie śpi pół nocy a przed 8 rano już Zosia jest u babci. Ja natomiast mogłabym spać i spać …
Natomiast z konferencji o umiejętnym doborze staników to sama bym skorzystała bo niby przymierzam za każdym razem a potem i tak mi nie pasuje.

Kamisia – gratuluję przyznania kredytu.

Jeśli chodzi o nicka to przez moją córcię która uwielbia koty i wszędzie wokoło tylko koty i koty więc jakoś tak wyszło bo to co chciałam to było już zajęte w różnej kombinacji

Judysiu – cieszcie się sobą w domowym zaciszu i zbierajcie siły.

Maonka – gratulacje dla Alicji. Teraz masz małą froterkę w domciu i podłogi będą czyściuteńkie.

Agnieszka – z tym że nie mogą uczyć dzieci w przedszkolu pisania i czytania to tak chyba jest naprawdę ale u nas w przedszkolu jakoś to przemycają ale już nie jest tak jak jeszcze chodziła moja najstarsza córka do przedszkola gdzie mieli zajęcia typowo z pisania i czytania czyli to co dzieci robią teraz w pierwszej klasie. Fakt faktem że moja Weronika w pierwszej klasie nudziła się niemiłosiernie bo opanowała to w zerówce a to był prawie identyczny program ale były też dzieci, które uczyły się jakby „na nowo”.


A u nas dzień jak co dzień – Zosia trenuje samodzielne stanie ale jest cwana bo robi to tylko na łóżku jak sobie siedzimy a cieszy się przy tym i że ho ho, no i ma miękko jak na pupę leci. Edyta ćwiczy mnie w cierpliwości, tylko przy niej to i świętemu by jej brakło. W przedszkolu aniołek, a w domu głucha że po 3 razy trzeba gadać no ale się nie uginam bo o ile mogę odpuścić jej jakieś małe fochy to nie mogę jej odpuścić żeby mnie sobie owinęła wokół palca. To w sumie kochany przesłodki dzieciak tylko niezwykle trudny w wychowaniu i chyba przed jej osiemnastką całkiem osiwieję. Ciekawe jaka Zosia będzie, bo jej charakterek to dopiero odkrywamy – trochę to taka mała złośnica, trochę śmieszek. Cudownie tak patrzeć jak dzieci rosną.
 
Aniam z tego co mi sie obiło gdzieś o uszy to przedszkolanki nawet nie mogą nic więcej uczyć poza podstawę programową bo jak by ich sprawdzili to tracą prace i jeszcze jakieś konsekwencje dla przedszkola, ale teraz głowy za to nie dam. U nas owszem kiedyś babki uczyły dzieciaki czegoś wiecej ale to było takie za zgodą rodziców i po cichu...
No i tu mam kolejny plus prywatnego przedszkola - owszem prowadzą podstawę programową ale jako prywatne mogą uczyć dzieci dodatkowych rzeczy... nic tylko chwalić Boga że możemy sobie pozwolić na to przedszkole dla J. choć wiąże się to z pewnymi wyrzeczeniami dla nas ale uważam że to najlepsza inwestycja z długoterminowym okresem zwrotu :-D

Tak niby moga i nie moga w progranie nie ma ale jako dodatkowe jest :tak: po przerobieniu programu . Tak mi przynajmniej pani w moim powiedziała

O nauce czytania i pisania nie będę tutaj się rozpisywać, bo zaraz jakiś laborat z wiedzy ze studiów walnę i wyjdzie kilka stron :-D w każdym razie dziecko przed 5/6 rokiem życia powinno rozwijać umiejętności społeczne, ruchowe, skojarzenia, manulane (trzymanie kredek, obrabianie różnych form plastycznych, tworzyw), emocjonalne, muzykalne itd.
Zaś nic nie straci jeśli nie będzie umiało czytać i pisać :-)
6. r.ż. jest optymalny na naukę szkolną, pod jednym warunkiem (w naszych realiach trudnym do spełnienia)- szkoły muszą byc przystosowana dla tak małych dzieci, a w wielu wypadkach nie są, K. idzie do szkoły, jako obowiązkowy drugi rocznik, więc mam nadzieję, że będzie to mniejszy eksperyment.
Kwiatuś- możesz sie uzewnętrznić z wiedzą fachową :-D :-D :-D

Łazanki zrobione, zupa ugotowana, dzieciaki śpią... bosko... mąż po wino poczłapał, bom zapomniała zamówić :-)

pewnie że nic nie starci , choć znając teściową SZymek będzie umiał :-D:-D
Mój mąż jak polazł do szkoły mnozył i dzielił z słupkach , płynnie czytał , w miare dobrze pisał , niby się nudził w szkole na poczatku . nie wiem ile to ma wspólnego z tym jakie wyniki miał później w nauce ale był najlepszy nie dość że w szkole to jeszcze w mieście , co roku dostawał nagrodę od prezydenta miasta za naukę .
MOże więc czym skorupka za młodu nasiąknie . No i moj mąż ma fenomenalną pamięć . Pamięta wszelakie wzory z matmy , fizyki itp . jakieś szczególiki z lektur , gdzie ja już prawie nie pamięta że taka wogóle była itp:szok:
 
Aniez - dla mnie podstawa programowa to głupota , nie mogą dzieci uczyć pisania ani liczenia ( chyba że dodatkowo ) ale nie powinni , ja idąc do szkoły liczyłam , pisałam i czytałam , SZymek mając 2.5 roku liczy do 10 ciu i poznale cyfry do 5 umie tez policzyć np dzieci czy jakieś rzeczy własnie do 10 . Ale jak napisałaś są przedszkola i przedszkola .
U mnie na tej zasranej wsi jest tak ( w większości ) że jak człek ma jakies roszczenia względem przedszkola to CI się popukają w głowę i powiedza ciesz się pani że się dziecko dostało .
W tym co startuje SZymek jest na szczęscie ok
Ewa - przede wszystkim jakie jest czesne w tym prywatnym ? Czy będziecie musieli sobie czegoś odmówić posyłając go tam ? Czy stac was będzie na to że jak będzie fajnie żeby i młody tam polazł itp . jesli nie jest to dla was mega wydatek a uważasz że jest fajnie to ja bym posłała , ja przynajmniej chce żeby SZymek się uczył przez zabawę już teraz , bo już teraz robimy to w domu i jakoś nie widzę żeby był specjalnie umęczony he he .
W przedszkolu ma też zajęcia i też bardzo je lubi . Teraz pani robi im jeszcze gimnastykę przy muzyce ,( okazało się że dzieci wolą utwory dyskoteklowe zamiast tych dla dziecii he he ) a babka zrobiła instruktora fitnesu i robi im taki prosty aerobik . dzieciaki podobno mega szczęśliwe że mogą poskakać . Panie tyz zadowolone bo mogą poćwiczyć wiosennie he he
tak sie sklada ze robie podyplomowke i jestem na biezaco :)
w pdostawie programowej jest ze przedszkole ma przygotowywac do nauki czytania i pisania
ale jesli nauczyciel napisze swoj autorski program do nauki czytania to moze go zastosowac
 
co do czytania
trudno jest dzieciom zabronic
bo niby jak nie ma autorskiego programu to nei wolno w przedszkolu uczyc czytania tylko przygotowywac czyli cwiczyc sprawnosc słownikowo-pojeciową, psychomotoryczną i emozjonalno-motywacyjna. Są rózne ćwiczenia do zdbywania tych gotowosci.
Jakby nie patrzec zyjemy wsrod slowa pisanego. Pismo nas otacza i dzieci wykazują żywe zainteresowanie.
Widza na codzien banery reklamowe, czasopisma, swoje dziecinne ksiazeczki..., sa ciekawe, pytaja: "jaka to litera" itp. pamietam jak ja sama meczylam rodzicow co chwila zeby nazywali mi litery i cyfry, mialam wtedy 5 lat, dziwne by bylo nie rozwijanie tego i hamowanie dziecka, bo taki jest przepis
kiedy czytamy ksiazeczki, dzieci z latwosica zapamietuja krotkie tekstym wiedza ktorym byl na ktorej stronie, potem kojarza to z tekstem i same sie ucza czy tego chcemy czy nie :)))
 
Witamy i my

Chore oby dwie Antonina zapalenie uszów oby dwóch, ja zatoki a Wiktor się nami opiekuje nie mamy na nic siły, łzy mi z oczu lecą, Antonina pierwszy raz nam 40 stopni dostała i na rekach do lekarza jechała bo nam przez ręce leciała, dziwne nigdy tak ostro nie przechodziła choroby, a teraz to miała oczki nawet spuchnięte moja córcia kochana.

Maonka gratulujemy Alicji :-)
Judysiu nabierajcie sił i cieszcie się sobą w domku :-)

Więcej nie nadrobię bo potoki łez mnie od tych zatok zalewają

Dobranoc
 
Isabela duuuuzo zdrowka!

jestem pierwsza dzis:)
a to za sprawa Oli, ktora prawie nie spala w nocy, zdrzemnela sie nad ranem, po czym o 6 wstala na dobre...nie wiem co jej sie w tej glowce poprzestawialo, tyle czasu bylo dobrze a teraz takie cuda...do tego troche kataru dostala i pokasluje...mam nadzieje ze nic dalej sie nie potoczy. pogoda piekna wiec pojdziemy na spacerek pewnie wymrozic zarazki:)
uciekam cos zjesc poki mala spi...

Udanej soboty!
 
reklama
Judysiu super wieści, wypoczywajcie

Isabela zdrówka!

no ale ja mam niezbędne po temu wyksztalcenie (to był oczywiście żart) ;-)

no ja nie wiem czy żart, powoli zapominam jak się pisze nie na kompie tylko ręcami:-) laptopik, drukarka, ksero, nawet listę na zakupy piszę na telefonie...

co do przedszkola-wiem ze to inwestycja na lata, nie jest tanie tzn 690 + papu, ale jakoś damy radę, dzieciaków jest do 18 w grupie,a w publicznym 25, zastanawia mnie tylko na ile jest to zabieranie dzieciństwa... coś jak trening sportowy po kilka godzin dziennie żeby zdobywać medale zamiast zwyklej zabawy, a wszsytko zeby ambicje mamusi zaspokoić, oj napatrzyłam się na takie dzieciaki jak jeszcze konno jezdziłam i nie chce dziecku takiej krzywdy zrobic, a z drugiej strony chcę zeby się rozwijał jak najlepiej...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry