reklama

Kwietniówki 2010!!!

Agnieszka te krostki sa drobne, troche ostre w dotyku. No i zauwazylam je na ramionach, teraz siegaja juz prawie do lokci. Na poczatku byly bezbarwe, a teraz maja cos jakby bialawego na czubeczki, I rozmiarem przypominaja czubek igly, takie tyci tyci sa. Jakis czas temu zaczely pojawiac sie na buziaku, ale te sa troche wieksze, nie takie ostre i czerwonawe. No i obecnosc tych krostek zbiegla sie w czasie z naszym przylotem do polski.
 
reklama
zielona ja bym obstawiała skaze białkową ja tak mam jak więcej nabiału zjem to dokładnie takie krostki mi się pojawiają jak opisywałaś. Mam je na policzkach i na przedramionach
 
Czesc
a my za chwile do poradni onkologiczno-dermatologicznej w prokocimiu z mloda jedziemy. mala od urodzenia ma takiego naczyniaka na pleckach. dr caly czas mowila ze spoko, wchlonie sie a byl coraz wiekszy no i dzis sie skierownianiem do prokocimia skonczylo. ale sie boje..... trzymajcie kciuki dziewczyny prosze...

Kciukjasy zaciśnięte!!!

Agnieszka te krostki sa drobne, troche ostre w dotyku. No i zauwazylam je na ramionach, teraz siegaja juz prawie do lokci. Na poczatku byly bezbarwe, a teraz maja cos jakby bialawego na czubeczki, I rozmiarem przypominaja czubek igly, takie tyci tyci sa. Jakis czas temu zaczely pojawiac sie na buziaku, ale te sa troche wieksze, nie takie ostre i czerwonawe. No i obecnosc tych krostek zbiegla sie w czasie z naszym przylotem do polski.

Obstawiałabym jakiś wirus, może nie od razu trzydniowka, bo tam jest bardzo wysoka temperatura, ale Bartek np. jak miał pół roku miał jakąs wyirusówkę właśnie, w nocy podgorączkowy 38 stopni i potem taka wysypka jak opisujesz, 'wędrująca' po ciele, ja na to mówiłam 'kaszka', bo tak wygladało. Podałabym ibum i nigdzie z małą nie wychodziła póki wysypka nie zejdzie, bo może zarażać, no i jak bedzie się pogarszać to idź do pediatry.
 
Kittek, tez mam nadzieje, ze to tylko kilka kropelek, i nic wiecej. Ale moze lepiej zadzwonic do pediatryi i porpstu zapytac???

Kingunia, trzymam kciuki, bo to przeciez nic groznego nie moze byc!

Zielona
, wydaje mi sie, ze doskonale wiem o czym piszesz. Pola ma to samo. Zaczelo sie od jednego policzka, potem drugi, potem jedno ramionko, potem drugie. Teraz jest tez troszke na udkach i przedramionkach.
Poczatkowo wmawiano mi, ze to sucha skora, dostajemy tone emolientow, potem bylo, ze to wysypka przy zabkowaniu. Nastepnie lekarz stwierdzil, ze to egzema, i dostalysmy masc. Nic nie pomaga.
Obstawiam alergie, ale to tez trudno wyczuc, bo te krostki nie pojawiaja sie w jakiejs wiekszej ilosci po zjedzeniu czegos, tylko sa stale, i powolutku, powolutku ich ilosc sie zwieksza.
Jesli pojawimy sie w koncu w PL wybiore sie z mloda do lekarza, bo widze, ze tu na fachowca liczyc nie moge.


Zdrowka dla chorowitkow. Polus nadal zasmarkana, i zasliniona, no ale mamy kolejnego zeba....
 
Ja tez mysle, ze to alergia. Kurcze, nawet gdyby miala jakiegos wirusa, to po 2 miesiacach juz by bylo po klopocie. Malej to sie pojawilo albo tuz przed przyjazdem do Polski, albo natychmiast po - nie jestem pewna.
Skaza bialkowa jest o tyle maloprawdopodobna, ze tej nie nabywa sie z czasem. Konstancja nigdy na nia nie cierpiala i teraz to ona je duzo mniej bialka niz, jak byla malenstwem - je tylko kaszke rano i wieczorem i mleko do spania (najczesciej bardzo rozrzedzone).
Trzydniowka tez raczej nie, bo to by byal juz szescdziesieciodniowka hehehe. Dzisiaj mala goraczki juz nie ma. Troche marudzila, slinila sie, dalem jej jakis homeopatyk na zebole i sie uspokoila, wiec wiele wskazuje na to, ze goraczka spowodowana jest zabkowaniem.

Za chwile mam podjechac do domu lekarki, sprawdzic kiedy ona przyjmuje i pojdziemy sprawdzic co i jak.

No i sie zachwiala istota watku :-D
 
cześc dziewczyny

Głowa mnie drugi dzień boli, już zaczynam myśleć, że to może zatoki, bo cały czas mam nos taki lekko przytkany.
Alicja ma się lepiej, tylko kaszel ma straszny.
Od kilku dni mamy problem z zasypianiem, a raczej ja mam. Może to dlatego, że już ją trochę odstawiam od piersi. Sama nie wiem. jak ja jestem w pokoju to Alicja się drze, żebym ja z łóżeczka wyjęła. Przychodzi B i za chwilę zasypia. nie wiem co jest grane.

Kwiatuszku trzymam ckiuki, szkoda że nie masz w tej kwestii wsparcia w mężu.
Z pracą może jeszcze się odezwą, czasem dopiero po kilku dniach dzownią.

Dziewczyny aż się trzęsę. Dziś rano Maja zrobiła kupkę i siusiu na nocniczek, zostawiłam ją w sypialni z książeczką w ręku i poszłam umyć nocniczek i po nową pieluszkę. Trwało to dosłownie 2-3 minutki. Wracam a Maja z buteleczką Devikapu, którą zostawiłam zamkniętą w kartoniku na szafce nocnej. Miała ją otwartą, jak się do niej przybliżyłam to czuć było z buźki kropelki. Matko mam nadzieję,że nie wypiła więcej niż kilka kropli. Tam jest napisane,że przy przedawkowaniu zgłosić się do lekarza, ale ja nie wiem ile ona 'wzięła' czy tylko lizała buteleczkę. Tak się boję.... będę ją obserwować...
Wiem głupia byłam,że zostawiłam buteleczkę na szafce nocnej...
jejku trzymajcie kciuki aby jednak tylko polizała buteleczkę!

Kittek spokojnie. moja mama się pomyliła i zamiast zapodać Igorowi wit C, zapodała devikap 12 kropli. Lekarka nam wtedy powiedziała, że jednorazowo nic mi nie będzie. Tak jak piszą dziewczyny kropelki tak chętnie nie lecą, więc może wcale za wiele nie wypiła.

Kingunia trzymam kciuki, wszystko będzie dobrze.

Polcia gratuluje ząbka.

Zielona a może to 3dniówka, czasem bywa, że gorączka nie jest taka wysoka.

edit
sorki nie doczytałam, jakoś mi umknęło że krosteczki od dłuższego czasu. cofam moją teorię.

Marta a może do okulisty byś z małą się umówiła<?>

miłego popołudnia
 
annaoj- do okulisty jestem umowionma od miesiaca...na 23 maja....masakra

Ola juz bez temperatury..termometr wykzal 37,3 myslalam ze bedzie wiecej bo cos mi sie ciepla wydaje...no ale chyba jestem przewrazliwiona. widocznie antybiotyk dziala...
jutro i tak chyba pojdziemy na badania i do lekarza chyba tez bo Ola ma momenty ze sapie, jakby byla zmeczona...nie wiem moze to przez ten katar, ale lepiej niech ja oslucha...
 
Ostatnia edycja:
reklama
a ja wtrącę nowy temat...

naszło mnie własnie na wspomnienia... wprzed 1,5 roku kiedy pojawiłyśmy się na forum... czytam nasze początki... kurde zaczynam za tym tęsknić... :-)

ale w każdym razie mam pytanie czy któraś wie co z naszą mamą bliźniaków amorek ?? nie wiem, ale mam jakieś kompletne zaćmienie co się z nią działo... w ogóle ostatnio mam duże problemy z pamięcią... ale to inny temat...
znalazłam ostatnie info od niej: z 18/03/2010 "Witam wszystkich po długiej nieobecności, wczoraj wyszłam ze szpitala z moimi maleństawami. Urodziłam 28 lutego w 33,5 tyg. chłopczyka 1700g 48 cm i dziewczynke 2000g 47 cm. Leżaly troszke w inkubatorze, teraz jest juz wszysko dobrze, rosną , jedza i śpią. 27 stycznia trafiłam do szpitala ze skurczami i z rozwarciem 2 cm, i od tego momentu leżałam w szpitalu aż do wczoraj. Dlatego tez sie nie odzywałam i nie wiem co u Was słychać, pozdrawiam wszystkich. Na imię mają Ania i Tomek. Muze zmyklac bo sie obudziły, jeszcze sie odezwe. "

no i się już nie odezwała :eek: jestem ciekawa jak sobie przez ten rok radziła...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry