reklama

Kwietniówki 2010!!!

Zgodze sie, ze dzieci strasznie wszystko nasladuja. Natka ostanio wdrapuje sie na pufe, bo na parapecie stoi lusterko i lezy moj tusz i kredka do oczu. Siada przy lusterku i wklada sobie kredke do oka :-D Skupiona przy tym na maksa, a ja prawie peklam ze smiechu :-D

Ostatnio tez uderzylam sie gdzies i powiedzialam "a ła". Chodzila pozniej przez 10 min i mowila "mama ła".

Co do ubierania to obecnie pogoda dziwna jest. Do zlobka ubieram zwykle krotki rekaw i jakas cienka bluzke z dlugim, coby panie mogly ja w razie potrzeby rozebrac czy ubrac. Do tego kurteczka, cienka czapka i jakas chustka na szyje. Jak ja odbieram i jest cieplo, to biore kurtke i czapke w garsc, a dziecko w dlugim rekawie idzie do domu.
 
reklama
aniez - ja zawsze daje dodatkowy komplet ciuszków - bluzka na długi rękaw, na krótki, rajstropki, skarpetki - Julka ma swoją szafeczkę i tam to leży - na wszelki wypadek jest jeszcze komplecik w torbie - tak na wszelki wypadek

On ma tak ze 2 koszulki z dlugim, 2 z krotkim i 3 pary portek na zmiane+ skarpetki, bo nigdy nie wiadomo, czym sie zaleje i upacka :-) ale na sale puszczam go w krotkim rekawku, w domu tez ganiaja w krotkich, a u nas jest obecnie maks. 19 stopni... tylko sie zacukalam, czy ze mna nie jest cos nie bardzo...

Aniez ty nie kretynka tylko gorąca kobieta jesteś:-p mój małż też jeszcze w sandałach lata i w krótkim rękawku bo mu ciągle gorąco.A co do ubierania dzieciaków to u nas jest zimny wychów i to się sprawdza bo nie chorują no chyba że katar ale to nie choroba.Ostatnio Emil przyjeżdża ze szkoły otwieram drzwi a on w krótkich spodenkach i koszulce bo mu się nie chciało przebierać po w-f. W Złotoryi to generalnie szał z ubieraniem dzieciaków ostatnio widziałam dziecko opatuchane + kozaki na nogach:szok: a moja Helenka w sweterku i bez czapki bo ani wiatru nie było, słoneczko świeciło no i spojrzenie tej matki w moim kierunku jakbym wyrodną matką była :rofl2:

Papatki

Wlasnie tak sie wczoraj czulam, jakbym krzywde dziecku robila... ale goraco bylo... ja im teraz zadnych czapek nie zakladam (w bluzach sa kaptury- jakby co), rano maja 'cebulke': krotki rekaw+ bluzeczka dlugi rekaw (Bartek, bo Kuba nie chce)+ bluza z kapturem... i tyle... ja tez mam tylko krotki+ kardigan i ew. chustka... jak wczoraj rano mialam zakiet, to sie zgrzalam jak mops...

Czapke to musze jakas dziecku na zime kupic, tylko one wygladaja jakby na Sybir mialy byc, a nie na zime na poludniu Polski... nie wiem, skad ja wezme cos sensownego, musze stara czape po Kubuli wydlubac, tylko ona gdzies w akcji zaginela...
 
Elvie czekamy na wiesci od gina i zdjecie fasolki!
Aniam mieszkanie nie duzo ale jednak wieksze, dwa osobne pokoje (teraz mam pokoj z aneksem i drugi mniejszy pokoj, ale ze skosami jak to na poddaszu wiec malo ustawny jest), alutka lazienke wiec sie strasznie ciesze na ta przeprowadzke, bo lazienka wieksza, osobna kuchnia, balkon no i ten parter


co do ubierania to ja tez Olke raczej cieniej niz grubiej ubieram co sie ewidentnie mojej mamie nie podoba,ktora najchetniej Olke juz by w puchowce puscila hehe. a ja zakladam jej krotki albo dlugi rekaw w zaleznosci od pogody i bluza tak jak na teraz..zreszta sama jestem podobnie ubrana. czapeczke azurkowa i chustke przy wietrze zakladam ze wzgledu na obawe ze glupi katar moglby nas z rezonansu zdyskwalifikowac..

tak sie zastanawiam widzac dzieci w wieku Olki poubierane w grube kurtki i czapy, co im matki zaloza za miesiac czy poltora...

nocka byla dzis u nas super, Ola sie nie budzila i pospalysmy do 8:) kawka juz wypita, za chwile sobie zurek odgrzewam na obiad:)
 
Jestem:-) Dziękuję za &&&
Fasolka śliczna i gin nazwała ją Zdzisław:-D więc może się posłucha i chłopcem będzie:-D
Gin rewelacyjna, delikatna, wszystko szczegółowo tłumaczy, USG ma nowe i fajnie wszystko widać, badania standardowo mi zleciła i widzimy się 26 października. Termin porodu: 8 maj 2012r.
M. był oczywiście przy badaniu i znów z taką radością w oczach fasolkę oglądał, jak za czasów Lenki.
Dostaliśmy fotki, więc się później pochwalę.

Jechaliśmy tam ponad godzinę, bo taaaaaaaaaakie korki. Wracaliśmy już przez wioski, więc szybciej i przyjemniej było. Trochę mnie ta droga przeraziła, bo mam tam jechać rodzić i panikuję już, że w aucie urodzę jak tak będzie.

aniez - jak Tobie się tam jechało? Ile czasu?

Jeśli chodzi o szpital w Trzebnicy to ZZO nie mają, ale jest szansa, że będą do maja mieć:-) Mają za to gaz. Za poród rodzinny płaci się tylko 20zł za ubranie dla tatusia.


Moja pchełka po 4h w Pajdokracji zjadła i poszła lulać.
Mykam obiad czarować i na pocztę muszę iść:/
 
Elvie, no to teraz kciukasy zaciskamy, zeby byl 'Zdzislaw' :-)
Jak z B. jechalam do Trzebnicy to byla 8:00 rano i mega korki, a wez pod uwage, ze ja mieszkam w ogole po drugiej stronie Wro, wiec myusielismy przez centrum sie przebijac, do tego rano R. Qubuska do zlobka odwozil i auto tankowal, wiec byl jazz :-D jechalismy 1,5 h a urodzilam o 17:30 ;-) wiec spoooookojnie :-) nie wiem, jaka trasa jechaliscie, ale teraz mozecie 'pocisnac' na AWO i powinno byc szybciej, ja jechalam standardowo na Poznan i tam wszytsko bylo w remoncie... do maja to sie jeszcze moze z korkami pozmieniac.
ZZO nie jest najwazniejsze, o czym juz kiedys pisalysmy :-) tam jest fajny szpital i dobre warunki, polecam.

Juz za chwileczke do domku... nie moge sie doczekac, kiedy zuczki zobacze :-) moje male Sloneczka, pewnie jutro wstana swiergoczace o 7:30 a matka oczy na zapalki ;-)
 
Wronka, co to za deprecha??? Szybko ja przegon, bo juz za Toba tesknimy!

Elvie, cudownie ze dzidzia zagniezdzona. Niech sie pieknie rozwija, i rosnie!


Ja wykorzystuje, ze jeszcze w domku siedze, i sobie porzadki wymyslam. Polke polozylam a w tym czasie za okna sie zabralam, polecialy wszystkie (procz tego gdzie krolewna spala), a potem z rozmachu jeszcze genralka w lazience, laczkie ze scianami i sufitem:eek::eek::eek:
Umordowana jak diabli jestem, a wymyslilam na obiad placki ziemniaczane, i ledwie zywymi rekami ide trzec te ziemniory...
 
Pospałam 2,5h i teraz do tyłu chodzę. Lenka spała od 13.00 do 16.00:szok:


Zdzisław już się z Wami w odpowiednim miejscu przywitał;-) Możecie podziwiać:-D i zazdrościć;-) i o towarzystwo dla Zdzisława proszę szybko zadbać:tak:
 
elvie, niech kropek pieknie i zdrowo rosnie!





Wczoraj malozn chcial za zakupy zaplacic karta, ale okazalo sie ze zablokowana. Poszlismy do banku zeby dowiedziec sie dlaczego i okazalo sie, ze bank prewencyjnie zablokowal, bo ktos usilowal uzyc ja do zaplaty za hotel w USA, a ta operacja wydala sie bankowi podejrzana. Malzon sprawdzil stan konta i okazalo sie, ze wyparowalo jakies 120 dolarow. Dzis w innym banku powiedzieli mu, ze ktos uzyl ta karte na gry w Vegas - jakies 100 dolarow i za reszte dokoano zakupow w jakims tam sklepie... Nie mamy pojecia skad ktokolwiek mial numer karty, bo malzon nigdzie karta nie placi, a jesli placi to nie pozwala nikomu zniknac z karta... Dobrze, ze nie trzasneli nas na wiecej... Czasem dobrze jest byc biednym ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry