akaata
Olinkowa mama
u nas dzisiaj 7, ale wiatru brak, więc znośnie.
Byłysmy wczoraj u pediatry, zwykłe przeziębienie, ale mam obserwowac bo może się coś rozwinąć, póki co czste gardło i osłuchowo też czysto. Jak pojawi się temp. to na kontrole znowu.
U nas młoda wczoraj miała dzień marudy, ale to zapewne przez ten ch.olerny katar i przez nagłą zmianę pogody, ale o dziwo całą noc przespała co chyba jest 5 nocą w jej zyciu!
T. wziął zwolnienie i się opiekuje córcią, więc trochę luzu może bedę miała.
Elvie ja tam nie pamiętam kiedy Olka się ujawniła, chyba na połówkowym usg. Podobno po kości udowej wcześniej można poznać, bo u chłopów większa czy jakos tak.
Ewka u nas też pieluchy w akcji i my chyba prędko z nich nie wyjdziemy. Olka na nocnik siada rekreacyjnie, sadza lalę, jak ma sama posiedzieć to siądzie i po chwili wstaje mówiąc nie ma. Ja tam jeszcze poczekam, nic na siłę. Zapasy pieluch mam to trzeba w koncu zuzyć co by się nie zmarnowały ;-)
Marta pani dr miała rację Ola robi mega postępy, i to dzięki Tobie. Bużka kochana!
Byłysmy wczoraj u pediatry, zwykłe przeziębienie, ale mam obserwowac bo może się coś rozwinąć, póki co czste gardło i osłuchowo też czysto. Jak pojawi się temp. to na kontrole znowu.
U nas młoda wczoraj miała dzień marudy, ale to zapewne przez ten ch.olerny katar i przez nagłą zmianę pogody, ale o dziwo całą noc przespała co chyba jest 5 nocą w jej zyciu!
T. wziął zwolnienie i się opiekuje córcią, więc trochę luzu może bedę miała.
Elvie ja tam nie pamiętam kiedy Olka się ujawniła, chyba na połówkowym usg. Podobno po kości udowej wcześniej można poznać, bo u chłopów większa czy jakos tak.
Ewka u nas też pieluchy w akcji i my chyba prędko z nich nie wyjdziemy. Olka na nocnik siada rekreacyjnie, sadza lalę, jak ma sama posiedzieć to siądzie i po chwili wstaje mówiąc nie ma. Ja tam jeszcze poczekam, nic na siłę. Zapasy pieluch mam to trzeba w koncu zuzyć co by się nie zmarnowały ;-)
Marta pani dr miała rację Ola robi mega postępy, i to dzięki Tobie. Bużka kochana!
W nocy tez średnio spała, więc do wyspanych nie należę, ale nie narzekam.
, ale nie mam kiedy. B wrócił, niby tylko dwa dni, ale jednak strasznie bez niego, Igor przyzwyczajony się wysypiać, a tu wredna matka go budziła wcześnie. Z poniedziałku na wtorek mama moja została, niby, żeby pomóc, no i żeby nie musiała rano wcześnie się zrywać i to nie był najlepszy pomysł, bo Młody robił przy babci co chciał, ja się denerwowawałam, nawet śnidania nie zdarzyłam zjeść we wtorek, no ale było, mineło. Przynajmniej się za mężem stęskniłam.
Wtedy byłam troszkę rozczarowana, ale teraz sama się sobie dziwię
