a ja juz myslalam ze ze mna tak zle i sobie ubzduralam ze dzis poniedzialek, a przepis leci we wtorki wiec pewnie dzis wtorek...
Elvie ja na poczatku tez chudlam, ale jak sie jadlo tylko kanapki z pomidorem i cebula i na nic innego nie moglo sie patrzyc to efekt nie byl zaskakujacy...a 49kg to ja teraz waze...przez zime znajac zycie przytyje
Dorota ja wiem ze Olka nie ma napiecie normal, zreszta podnoszac kazde inne dziecko poza Ola to czuje namacalnie. mala ma obnizone napiecie osiowo, ale raczki i nozki napiecie maja w normie. zreszta oslabionego w konczynach nigdy nie miala, raczej odwrotnie. z ta nozka to nie wydaje mi sie zeby tu o napiecie chodzilo...Olka siedziala i sie bawila, nagle zaplakala, jak podeszlam to wzielam ja na rece, chcac odstaawic zauwazylam ze nie jest juz tak samo...zrobilo jej sie to doslownie w ciagu minuty. co dziwne w kazdej innej pozycji, przy czworakowaniu, siedzeniu, kopaniu noga, bawieniu sie nogami i wkladaniu ich do buzi fakt ze cos jest nie tak Olce nie przeszkadza...jak tylko chce ja postawic to polozy noge na podlozu i zaraz ja zabiera i chce wyzej polozyc np na moim kolanie...obawiam sie ze mogla sobie miesien naciagnac albo cos jej przeskoczylo...tylko czy wtedy w innych pozycjach byloby tak ok...?
martwie sie ta sytuacja z Olka bo wiecie jak juz zaczela sama stawac, raz miala moment puszczania sie, to ja juz oczyma wyobrazni i nadziei widzialam ja stawiajaca samodzielnie kroczki za jakis czas...mialam nadzieje ze w swoje urodzinki uda jej sie chociaz dwa kroki zrobic...wiem ze to jeszcze kupa czasu, ale Olce dlugo schodzi przelamywanie sie i teraz jak jest problem to dlugo mozemy z nim walczyc....pozycje do czworakow zaczela w lipcu przyjmowac a dopiero teraz odwazyla sie ruszyc z miejsca...
do tego zlosnik sie z niej zrobil okropny...ogladala dzis reklamy w tv, ja droczac sie z nia zaslanialam jej soba tv, Olka wychylala sie w jedna strone tak ze widziala, ja dalej sie jej przesuwalam a w momencie kiedy ona juz nic calkiem nie widziala zaczela sie tak wydzierac, pozniej plakac ze skonczylo sie na meeeeeega pawiu...zreszta dzisiaj przechodzila sama siebie w histerii...a uspokojenie sie zajmowalo jej tyle czasu ze do ksiegi rekordow powinnam ja chyba zglosic...
nerwy mam juz w strzepkach, musze sobie czegos na uspokojenie poszukac, albo lekarke poprosic bo chyba zwariuje...