reklama

Kwietniówki 2010!!!

Witajcie
Ale dziś ziąb, w drodze do przychodni wywiało nas że szok.
Dziś mam wolne ze względu na szczepienia. Olucha też miała mieć szczepionkę, w szafie już nagroda za dzielność naszykowana, a szczepienia nie było, bo od 5 brzuch ją bolał, sranko miała, a że szczepionka i doustna i ukłucie to lekarka kazała się wstrzymać.

Teraz Zosiula śpi, Ola z tatą na zakupach, chatę ogarnęłam

Aniez Kuba pewnie i odporności nabrał i migdałki pomogły. U nas też póki co od maja żadnej infekcji nie było. Zdrówka dla chłopaków

Zielona lekko to ty nie masz, chłopa ciężko zreformować, a ty masz podwójnie trudno bo to jednak inna kultura i inne wyobrażenia o życiu rodzinnym
 
reklama
Witamy

Jestem, ale nie wiem w co rece włożyc dzisiaj wujo odlecial do Stanow a ja nadrabiam 2 tygodnie uczelni plus to co na sobote moze jutro sie troche ograne to dam zanc

Do pozniej
 
zaraz uciekam do domu nie będzie mnie pewnie przez weekend bo mam szkołę i 18te urodziny siostry.
Miłego długiego wypoczynku wam życzę oby wszyscy do poniedziałku wyzdrowieli i humory się poprawiły a pogoda dopisała !
 
Gosienka, Magda- tez tak mysle, ze migdalek mu 'przeszkadzal ;-)
Gosienka- takze zwrocilismy uwage, ze ZARAZ po wycieciu zwyzkowal mu apetyt, nagle sie odblokowal i zachowuje sie jak mega pochlaniacz :-D

Bartek oczywiscie zaliczyl cudowne ozdrowienie, qupszale sie zatrzymal, kataru prawie niet :-) pediatra dziala na niego zbawiennie... powiedzialabym, ze ma kobieta moc :-D

Filonka- zdrowka dla Kacperka!
 
dzień doberek!
trochę wolnego będzie, jak ja się cieszę, tym bardziej, że dziś mi Matiego ze żłobka eksmitowali, ma jelitówkę. Zrobił trzy razy luźnego kupsztala od 12h, więc narazie do lekarza nie idziemy. Podałam mu smectę i dicoflor, zobaczymy
Zielona wiem co czujesz, ja z moim starym, pomimo braku jakichkolwiek różnic kulturowych kłócimy się codziennie.
Kittek u mnie jest to samo, obydwoje pracujemy długo i ciężko, jednak ja dodatkowo mam obowiązki w domu, w których on, mężczyzna się paprać nie będzie ( tak jak codzienne zmywanie naczyń, pranie, prasowanie, sprzątanie). Moja teściowa jeszcze go upewnia w przekonaniu, że tak być powinno, a właśnie, że nie! Na pewno nie ze mną. Dlatego się kłócimy!
Aniez siostrzenica mojego męża też tak miała, po wycięciu migdałków z chorowitego dziecka zrobiło się zdrowe jak ryba!
 
Hejka

Ależ ja się cieszę, że jest wolne. Miałam dzisiaj tak koszmarny dzień w pracy. Na ten moment wyrzuciłam myślenie co to będzie jak wrócę po tych 5 dniach.
Teraz pełen relaks i tego się trzymam!! Na dobry początek zaliczyłam kosmetyczkę i jej cudowny relaksacyjny masaż.
Alicja dzisiaj powiedziała zdecydowane NIE!!! fotelikowi do jedzenia. Jest już dużym, pełnoprawnym członkiem rodziny i zasiadła do stołu. Nie było dyskusji albo będzie jadła tam albo wcale.

annaoj kce - gratuluję autka, na jakie się zdecydowałaś? Jazda próbna już za Tobą?;-)

citroena C4 picasso, to tak na wypadek gdybym dalej rodzinę chciała powiększać;-)
jazda zaliczona, już nie jedna


aniez od spakowania walizki powstrzymuje mnie brak kasy. Ale jeszcze troche i wytne staremu nerke i przehandluje na czarnym rynku, organy to on ma zdrowe hehehe

poplułam monitor, przepraszam:-)

Podziwiam Cie za cierpliwość, naprawdę.

Gosienka dobrze, że Helenka ma się już lepiej.

Agnieszka ja polecam taki syrop-wyciąg z aloesu, ale taki 99%. Stosowałam go i zdecydowanie uważam, że jest lepiej. No i oczywiście, niestety taka prawda, trochę dziecko musi odchorować.

Gosia zdrówka dla Mateuszka.
I da Kacperka.

Więcej nie spamiętałam.
Mykam do wanny, dalej się relaksować. Dzisiaj mój B wybywa na odławianie ryb, połączony oczywiście z zakrapianiem, to taka tradycja rodzinna jak mnie mąż przekonuję. Jutro rano jadę z dzieciakami. Igor pewnie skoro świt wstanie, bo już jest podekscytowany, że zobaczy jak się ryby odławia.

dobrej nocki
 
Chalupe ogarnelam...

Wczoraj jak mala zasnela o 18, przebudzila sie po godzinie. Stwierdzilam, ze zmija drzemke sobie urzadzila. Poprzytulalam i zasnela. Budzila sie co troche. Wiedzialam juz, ze latwo nie bedzie :no: Stary wrocil z roboty o 21ej (po 12 h), mala sie obudzila. Ja zabralam dupe w troki, i polazlam do drugiego pokoju. Start musial sie nia zajac. I oczywiscie skarzyl sie rano, ze mloda zasnela po 24ej... Taaaa. Niestety nie pospalam duzo, bo okolo 3ej Mala sie obudzila i wrzask na calego: MAMA!!!! i tak przez pol godziny. Niestety nie zasnela beze mnie. I tak "spalam" poskrecana w chinskie osiem. Rano zakomunikowalam staremu, ze idzie z Kostka na zajecia. Ten zdziwiony pyta jak to jest mozliwe, przeciez te zajecia sa tez dla mnie... Noz dziadu jeden, co to ja malo za mloda w chacie latam? Stwierdzilam, ze jak chate na blysk posprzata i obiad dla dziecka i dla mnie ugotuje, to moge isc. Stwierdzil, ze to kiepski interes i wreszcie poszedl.
W domu cisza i spokoj, zadnego odciagania i zadnego mama przez 2 godziny.
Teraz mloda chlop usypia, ale nie sadze zeby mu sie udalo, bo wredzia glodna jest z pewnoscia, ale niech probuje ;-)



No i juz wiem, ze do polowy grudnia mam samotne weekendy, bo malzonek na zawody bedzie jezdzil.
 
jak co to pamiętaj że kwietniówki pomoga
wink2.gif


Agnieszka, ja wiem, ze Kwietniowki to najbardziej zajebiste baby na swiecie. Niestety w moim i Kostki wypadku nie mowimy o kilku stowkach. Gruba kasa jest potrzebna i to mnie najbardziej martwi. No ale coz, w pewnym sensie mam to na wlasne zyczenie.
 
Witam wieczorową porą..
Młoda pięknie zasnęła. W sumie nie dziwię się, że tak ładnie padła, bo w dzień spała tylko 1h w aucie, wieczorem rodzice zafundowali jej inhalację (czyt. wrzask jakbyśmy ją ze skóry obdzierali, aż się spociła cała) a na koniec miłego dnia coś, co Lenka "uwielbia", czyli mycie głowy:-D - znów potworny ryk i ucieczka z wanny:-D

gosia23s- zdrówka dla Matiego!

Filonka - dla Kacperka też:tak:

aniez - super, że z małym lepiej. Poproszę namiary na tego pediatrę:-D

annaoj kce - fajne autko. Wizyty u kosmetyczki zazdroszczę;-)

zielona - widzę, że męża zaczęłaś trochę ustawiać. I dobrze!

No i się napisałam - mała wyje:baffled:
 
reklama
Elvie, z moim mezem to dziwna sprawa. Kiedys chodzil jak w zegarku, a z czasem cos sie w tym mechanizmie zaczelo psuc... W koncu zupelnie mu sie popieprzylo.

Juz zdazyl mnie rozwscieczyc. Chate posprzatalam, ten przylazl, zezarl banana a skorke jebnal na szafke. Chyba za ciezko bylo worek do kosza wsadzic... Jak tylko Wredzia sie obudzi, to go bede musiala opieprzyc. Teraz wrzeszczec nie bede hehe.

No i w ogole mam nerwy w strzepach. Od trzech tygodni z okladem jacys budowlancy sasiadce chate powiekszaja. Nie duzo, bo dobudowali jedno pomieszczenia na dole i na nim kolejne (oczywiscie sciany budowane na wylewce betonowej...). Halas od rana do 20ej. Brud i kurz wszedzie. W trzy tygodnie to dom mozna postawic... Ale co sie dziwic, jak oni najpierw sciany zbudowali, a pozniej okna wykuwali? W tych cholernych wspanialych domach meksykanskich "pelna izolacja". Sasiad piernie, a ty nietylko slyszysz ale i czujesz...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry