Przeczytałam tylko ostatnią stronę i nie zamierzam dalej, bo czasu brak a poza tym domyślam się, że u Aniołka znów coś nie tak:-(
W całej swej rozciągłości popieram zielona maupę.
Takie pisanie i wałkowanie tematu nic nie daje. Trzeba było myśleć zanim się o dziecko postarało a nie teraz żalić i płakać. Również byłam kiedyś b. długo w toksycznym związku i wiem, że działo się tak na moje własne życzenie, bo byłam leniwa i bałam się wziąć życie we własne ręce. Było mi wygodnie w chorym związku tkwić. WYGODNIEJ!!
Teraz wiem, że postępowałam głupio i całe szczęście postanowiłam to ostro uciąć.
Taki ostry kop tylko mnie zmotywował do działania.
Mam własną firmę, jestem niezależna, nie muszę się liczyć z każdym groszem (choć pochodzę z biednej rodziny), mam cudownego Mężczyznę u boku i spodziewamy się upragnionego Dziecka. Wszystko jest tak jak być powinno.
I denerwują mnie okropnie takie leniwe baby, które kompletnie nic z własnym życiem nie robią, same nie wiedzą czego chcą, marnują życie przy głupim facecie, pozwalają sobie z nim na dziecko któremu niewiele z potrzebnych rzeczy mogą zapewnić i do tego wyżalają się publicznie, jakby to cokolwiek miało dać..