Ale pogoda... dobija mnie... normalnie chodzę, jak potłuczona :-( ani to zima, ani jesień, takie cimcirymcim i niewiadomoco... do tego skończyłam brać antybiotyk, migdały są ok, ale znowu gardło zaczyna mnie boleć. na szczęście za tydzień mam laryngologa, to się zobaczy.
Męża to ja bym chciała sklonować w domu, ale ponieważ się nie da, to wczoraj po powrocie do chaty, nastawiłam makaron, wydłubałam z lodówki zawekowany gulasz, zrobiłam sobie kawę, dzieciarnia dostała po bananie i poprosiłam Kubę, żeby poodkurzał, więc sobie siedziałam w kuchni z gazetą i kawą, obiad się robił sam, a odkurzały dzieciaki

To Lubię :-)
Ewa, Gosieńka, ja już kiedyś pisałam o buntach i przed nami (za nami, w trakcie... zależnie od stanu posiadania) są:
- bunt 2 latka
- bunt 3 latka (przy nim u nas bunt 2 latka to był pikuś)
- okres stabilizacji (zależnie od dziecka) 4-6 lat
- okres negacji 7 latka
- bunt nastolatka
Ha! W czarnej duszy jesteśmy ;-) ale damy radę! U mnie na razie się sprawdza, Kuba aniołek, Bartula nie-nie-nie... sam-sam-sam
Jeszcze
Wronia z tym snem- Bartek przedwczoraj (po powrocie z gór) obudził się w nocy z płaczem (po raz pierwszy od kiedy skończył 10 miesięcy). Dzisiaj było OK. I tak sie z mężem zastanawiamy, że on chyba tak przeżywał drogę itd. ... może Borysek przeżywa wydarzenia z dnia i mu się śni i się wybudza?