Czesc dziewczynki.Przepraszam ze nie nadrobie narazie z wczoraj ale podroz byla dla mnie koszmarem.Amelia wymiotowala cala droge i w samolocie i w samochodzie.Myslalam ze jak przyjedziemy do domu to jej przejdzie,ale nic z tego.Dopiero przestala zwracac okolo polnocy.Nie spalam cala noc bo sie balam ze mi sie udusi jak zacznie wymiotowac .Bylismy wieczorem na pogotowiu bo juz mi z rak leciala i caly czas spala bo taka slabiutka byla.Serce mi pekalo jak cale cialko juz trzeslo sie z tych wymiotow.
Od czwartej w nocy ma tez goraczke.Nie moge jej zbic niczym.Lekarza juz odwiedzilismy kazala kupic czopki i zbijac i nawadniac.
Amelia ostatnio miala cos w ustach przedwczoraj wieczorem.Dzis tez caly dzien tylko spi.Na jedzenie nawet nie patrzy.Dobrze ze chociaz chce pic.
Ja juz trzy noce nie spie i wygladam jak zombi,ale co tam jakos dam rade.
Napisze jeszcze ze babcia mnie nie poznala.Nigdy nie widzialam tak cierpiacej osoby.:-(
Od czwartej w nocy ma tez goraczke.Nie moge jej zbic niczym.Lekarza juz odwiedzilismy kazala kupic czopki i zbijac i nawadniac.
Amelia ostatnio miala cos w ustach przedwczoraj wieczorem.Dzis tez caly dzien tylko spi.Na jedzenie nawet nie patrzy.Dobrze ze chociaz chce pic.
Ja juz trzy noce nie spie i wygladam jak zombi,ale co tam jakos dam rade.
Napisze jeszcze ze babcia mnie nie poznala.Nigdy nie widzialam tak cierpiacej osoby.:-(
Wypiła do tego 330ml wody. Teraz świnkę Pepę ogląda:-)